Zdaniem ministra Belki, jeżeli nastąpi uspokojenie nastrojów i oczekiwań rynku związanych z kolejnymi obniżkami stóp procentowych, złoty może osłabić się o kilka procent. - Mogłoby to dać silny impuls eksportowy, gdyż eksporterzy w 2001 roku, gdy złoty jest nadspodziewanie silny, potrafią utrzymać rynki. Z powodu mocnego złotego przedsiębiorcy zaczęli poszukiwać metod redukcji kosztów - stwierdził w wywiadzie dla PAP minister finansów. Po obniżce kosztów prowadzenia działalności, ewentualne osłabienie złotego dałoby szybką poprawę rentowności firm sprzedających swoje produkty za granicę.
Mimo że polska waluta zaczęła się umacniać od drugiej połowy ubiegłego roku, deficyt obrotów bieżących spadł z 7,7% PKB w sierpniu 2000 r. do niewiele ponad 4% PKB obecnie. Przyczyniła się do tego rosnąca dynamika eksportu oraz jednoczesne spowolnienie wzrostu importu. Korzystny dla polskich finansów spadek deficytu obrotów bieżących był w głównej mierze wywołany spadkiem popytu konsumpcyjnego, co w pierwszej kolejności dotknęło importowane produkty. Jednocześnie jednak obniżyła się rentowność przedsiębiorstw eksportujących.
Mimo to polskie firmy wyrażają coraz większe zainteresowanie wschodnimi rynkami. Po załamaniu w 1998 roku obecnie eksport do Rosji i innych krajów tego regionu zaczyna nabierać rozpędu. - Rozwój eksportu na Wschód to wielka szansa dla polskich przedsiębiorstw. Klienci z tego regionu nie mają tak wygórowanych oczekiwań odnośnie jakości produktów, jak konsumenci z Zachodu. Z kolei nasze firmy nie oferują produktów o najwyższej jakości, więc są w stanie sprzedać je po niższej niż zachodni konkurenci cenie - ocenia PARKIETOWI Marcin Sójka, analityk BM BGŻ.
Rynek wschodni jest interesujący dla przedsiębiorstw operujących w różnych branżach. W 2000 roku Amica sprzedała na Wschód produkty o łącznej wartości ponad 30 mln zł, co stanowiło ok. 10% całej sprzedaży eksportowej spółki. Prognozy spółki na bieżący rok mówią o prawie 50 mln zł eksportu na Wschód, co najprawdopodobniej będzie stanowić ok. 16% całości generowanych przez nią przychodów z zagranicznej sprzedaży. Na rynki wschodnie swoje wyroby próbują również wysyłać firmy farmaceutyczne. - Spółki produkujące lekarstwa eksportują właściwie wyłącznie na Wschód, co jest związane z wciąż niską konkurencyjnością ich wyrobów. Klienci np. rosyjscy są znacznie ubożsi, niż np. konsumenci z Unii Europejskiej, jednak również oni potrzebują lekarstw, więc decydują się na tańsze, polskie produkty - twierdzi Marcin Sójka. Jego zdaniem, w dalszym ciągu na Wschodzie doskonale znana jest marka Polfa, zdarzają się nawet przypadki wprowadzania na rynek sfałszowanych produktów.
Firmy, które wysyłają część produkcji na Wschód, skarżą się jednak na małą pomoc państwa w promowaniu polskiego eksportu. Zachodni producenci otrzymują gwarancje dotyczące płatności w transakcjach eksportowych i dopłaty, w związku z czym ich oferty są korzystniejsze. Rentowność sprzedaży polskich wyrobów na tych rynkach w ciągu kilku ostatnich lat znacznie się obniżyła. Jednak ze względu na stagnację na krajowym rynku, spółki akceptują nawet niższe ceny za swoje produkty. - Polski rząd w niewielkim stopniu pomaga naszym eksporterom. Czasami działania przynoszą wręcz odwrotne skutki. Np. sprzedaż lekarstw na Wschód jest obłożona cłem, opłata ta nie towarzyszy zaś sprowadzanym do Polski produktom farmaceutycznym - zauważa analityk BM BGŻ.