Reklama

Polfa Kutno i Świecie najlepszymi spółkami roku

Najwyższą stopę zwrotu osiągnęła w 2001 roku Polfa Kutno, a w pierwszej siódemce znalazło się aż pięć spółek związanych bądź to z produkcją, bądź z dystrybucją medykamentów. Jednak tytuł spółki roku, ze względu na stabilność trendu i przyzwoitą płynność, należy się Świeciu.

Publikacja: 29.12.2001 08:11

Rok 2001 przyniósł kontynuację zapoczątkowanej w marcu 2000 roku tendencji spadkowej. Bessa trwa już 21 miesięcy i jest najdłuższym okresem dekoniunktury w historii warszawskiej giełdy. Gwałtowna bessa zapoczątkowana w kwietniu 1994 roku była dotkliwsza, jeśli mierzyć ją w ujęciu procentowym, natomiast trwała ledwie 10 miesięcy. Teraz trend jest wolniejszy, ale za to bardziej uporządkowany.

Odpowiedź na pytanie, na jakim poziomie zakończy się bessa, wykracza poza możliwości analizy technicznej, można natomiast wyobrazić sobie sposób, w jaki zakończenie to powinno nastąpić, odwołując się do analogii z przeszłości. Podobnie jak w 1995 roku, zniżkę będzie kończyć rozległa, męcząca konsolidacja. Zniechęcenie rynkiem powinno być powszechne, takie przynajmniej jak w grudniu 1995 roku, kiedy WIG20 obsuwał się do 580 punktów przy bardzo niskich obrotach. To będzie o tyle ciężka sytuacja dla całego rynku, że bardzo ograniczone będą możliwości zarabiania nie tylko na akcjach, ale także na kontraktach terminowych, na których najłatwiej osiągać zyski w czasie wyraźnych trendów.

Mijający rok udowodnił jedną bardzo ważną rzecz: nie tylko na rynku kontraktów, ale także na inwestycjach w akcje można stracić wszystko. O ponad 90% spadła wartość akcji czterech spółek: Espebepe, Ibsystem, Łukbutu i Netii. O ile pierwsze trzy papiery są niepłynne i nie mają większego znaczenia dla giełdowej koniunktury, o tyle Netia to był jeszcze w 2000 r. blue chip, którego akcję rynek wyceniał na ponad 100 zł. Spółka zbierała od analityków niemal tylko i wyłącznie rekomendacje kupna. Jeśli znaleźli się inwestorzy, którzy cały spadek przetrzymali z akcjami w portfelu, to teraz, żeby wyjść "na swoje", musieliby się doczekać wzrostu wartości tych walorów o ponad 900%. Musiałaby zatem zdarzyć się druga internetowa hossa. Niewielkie szanse na odrobienie strat mają także posiadacze walorów Elektrimu, których wartość spadła o ponad 80%.

Zapraszam do przejrzenia najciekawszych zjawisk 2001 roku.

Spółka roku

Reklama
Reklama

- Świecie*

Jak powinien wyglądać idealny rynek akcji? Są dwa podstawowe kryteria, które powinien spełniać: dobra płynność i trend. Przez dobrą płynność rozumiem sytuację, kiedy w każdej chwili drobny inwestor może sprzedać pakiet walorów bez wpływania na kurs.

Wskazane jest, żeby ruchy przeciwne do trendu głównego nie były zbyt gwałtowne ani nie występowały za często. Dzięki temu obsunięcia naszego kapitału nie będą zbyt głębokie, nie będziemy również narażeni na zbyt wysokie koszty transakcyjne związane z ewentualnym odnawianiem pozycji. W odniesieniu do polskiego rynku akcji warto jeszcze zaznaczyć, że ten trend idealny powinien być trendem wzrostowym, bo wobec ograniczonych możliwości krótkiej sprzedaży gra na zniżkę jest mocno utrudniona.

Najbliżej takiego idealnego trendu było w tym roku Świecie. Kurs akcji rósł praktycznie cały rok, z jednym obsunięciem przekraczającym 10%. Płynność na poziomie zadowalającym, przyjaznym dla niezbyt zasobnych inwestorów.

Jak spekulowali analitycy, jedną z przyczyn wzrostu kursu Świecia były zakupy akcji przez głównego udziałowca, koncern Framondi. Obecnie austriacko-południowoafrykański inwestor ma ponad 70% akcji Świecia, a poza nim nikt nie dysponuje znacznym pakietem akcji (powyżej 5% głosów na WZA).

Ponieważ nie ma w tej chwili sygnałów zmiany trendu, można przypuszczać, że również w 2002 roku Świecie znajdzie się w czołówce rocznej stopy zwrotu.

Reklama
Reklama

Drugie miejsce w konkursie na spółkę roku zajęła Jelfa, której notowania wzrosły prawie o połowę. Po drodze notowania miały tylko jedną korektę, w czasie której kurs spadł o więcej niż 10%. Ze Świeciem Jelfa przegrała nie tylko niższą stopą zwrotu, ale także pod względem obrotów, których średnia wartość na sesję wyniosła 350 tys. zł (przez obroty rozumiem tutaj iloczyn wolumenu i kursu zamknięcia), a najniższa tylko 17 tys. zł. Wielkość tę jednak w dalszym ciągu można uznać za wystarczającą dla małego gracza do zakończenia inwestycji bez wpływania na kurs. Jednocześnie nie sposób nie zauważyć znacznego spadku płynności tych akcji w porównaniu z 2000 rokiem, kiedy średnia wartość obrotów na sesję wynosiła 1,3 mln zł.

Ostatnie miejsce na podium zdobyła Polfa Kutno, będąca jedyną firmą, której udało się osiągnąć stopę zwrotu przekraczającą 100%. Takie osiągnięcie, w czasie kiedy WIG20 stracił ponad 30%, musi budzić podziw, z tym że w tym wypadku przyczyn sukcesu można upatrywać w znacznej mierze w ograniczonej płynności tych walorów. Średnie obroty na sesję wyniosły w mijającym roku ledwo 60 tys. zł, a kilkakrotnie zdarzały się notowania, na których w ogóle nie zawierano transakcji. To nie gwarantuje bezpiecznego zakończenia inwestycji w te walory. Z drugiej strony, trzeba zauważyć, że Polfa była jedyną spółką z czołówki, która nie przeżyła większego niż 10-proc. spadku notowań. Jeśli dodać do tego widoczną plagę białych świec (choć nie tak dobrze widoczną, jak w przypadku Świecia), można Polfę zaliczyć do walorów posiadających swojego opiekuna, który dba, żeby spadki notowań nie były zbyt bolesne.

Jak często podkreślali analitycy, powodem wzrostu kursów zarówno w przypadku Jelfy, Polfy Kutno, jak i innych spółek związanych z przemysłem farmaceutycznym było oczekiwanie na zmiany własnościowe. Zakładając, że firmy znajdą inwestorów branżowych i tym samym powody do wzrostu kursu umrą śmiercią naturalną, niezwykle trudno będzie powtórzyć tym spółkom osiągnięcia z 2001 r. Dlatego o ile Świecie utrzyma się wśród liderów w nadchodzącym roku, o tyle Jelfie i Polfie to się raczej nie uda.

Niebezpieczna

tendencja

- koncentracja obrotu**

Reklama
Reklama

W porównaniu z 2000 rokiem w 2001 r. na GPW znacznie spadły obroty. W 2000 r. średni obrót na jednej sesji na spółkach wchodzących w skład indeksu WIG (w praktyce są to wszystkie firmy notowane na rynku podstawowym) wyniósł 198 mln zł, żeby w 2001 roku obniżyć się o 40%, do 117 mln zł. To jest jednak trochę myląca statystyka, bo spadek wartości zawieranych transakcji spowodowany był głównie obniżką kursów. Jeśli aktywność inwestorów mierzyć średnią liczbą akcji spółek z indeksu WIG, które zmieniały właściciela na jednej sesji, to okaże się, że spadek wyniósł tylko 3%, z 5,8 mln do 5,7 mln walorów.

Niepokojącym zjawiskiem jest przede wszystkim koncentracja obrotu na największych firmach. Jeszcze w 2000 roku na 10 najbardziej płynnych spółkach na GPW skupiało się 62% obrotu i 47% wolumenu. W mijającym roku wskaźniki te podniosły się odpowiednio do 74% i 61%. Główna w tym zasługa Telekomunikacji (średnio 23 mln zł na sesję), która odebrała Elektrimowi palmę pierwszeństwa w rankingu obrotów, natomiast w rankingu mierzącym średni wolumen na sesję wyprzedziła PKN ORLEN. Zarówno pod względem wartości obrotów, jak i wolumenu na Telekomunikacji skupiło się ok. 20% giełdowych transakcji.

Taka sytuacja, w której gros obrotów skupia się na niewielkiej liczbie spółek, jest niekorzystna, ponieważ zmniejsza bazę dla kontraktów terminowych, które są znakiem firmowym naszej giełdy. Na razie nie zdarzyła się sesja, na której nie byłoby obrotu na którejś ze spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 (najmniejszy wolumen wśród spółek wchodzących w skład WIG20 zanotowano 2 października, kiedy właściciela zmieniło ledwie 505 akcji ComArchu), ale były sesje, kiedy nawet na Telekomunikacji czy Elektrimie niska płynność nie pozwalała sprzedać pakietu kilku tysięcy akcji bez wyraźnego wpływania na kurs.

Ze znaczących firm największy spadek obrotów w stosunku do 2000 roku był udziałem Exbudu i Banku Handlowego. Wartość wymiany na akcjach Exbudu spadła z 1,7 mln zł do 30 tys. zł (98%), natomiast w przypadku Handlowego obniżyła się z 3,9 mln zł ,do 0,25 mln zł (94%). Znacznie ograniczona jest także płynność Amiki (spadek o 90%, z 1,2 mln zł do 0,12 mln zł) i Optimusa (spadek o 83%, z 17,8 mln zł do 3,0 mln zł).

Ze znaczących wzrostów obrotów, obok Telekomunikacji, wart zauważenia jest wzrost płynności Pekao (o 27,7%, z 8,2 mln zł do 10,5 mln zł) i 4Media (o 184%, z 89 tys. zł do 252 tys. zł), mimo że wartość tych akcji spadła prawie o 70%.

Reklama
Reklama

Formacja roku

- podwójne dno

na akcjach Sokołowa

Zwolennicy strategii kup i trzymaj nie mogą być z niej zadowoleni, jeśli zastosowali ją w przypadku akcji Sokołowa. Wprawdzie kurs tych walorów spadł o niecałe 10% w stosunku do ostatniej sesji 2000 roku, co jest niezłym rezultatem w porównaniu z indeksami WIG czy WIG20, ale to jednak jest strata. Nadchodzący rok powinien być lepszy, bowiem przez większość z ostatnich 12 miesięcy Sokołów kształtował formację podwójnego dna, typową dla końca bessy. Wysokość podwójnego dna to wprawdzie tylko 35 groszy i gdyby wartość tę odmierzyć w górę od linii szyi (1,75 zł), to okaże się, że notowania Sokołowa będą wzrastać ledwie do 2,1 zł, ale uwzględniając długi czas kształtowania (8 miesięcy), można oczekiwać większej zwyżki. Szczególnie że w czasie kształtowania figury wykres kursu przełamał spadkową linię trendu opisującą ostatnie dwa lata notowań. Także rozległe trendy wzrostowe z lat 1996-97 i 1998-99, które podniosły notowania tej spółki odpowiednio o 225 i 237%, każą upatrywać w Sokołowie jednego z kandydatów do spółki roku 2002.

Płynność tych walorów nie pozostawia zbyt wiele do życzenia - w mijającym roku średnia wartość obrotów na sesję przekroczyła 200 tys. zł.

Reklama
Reklama

Wybicie roku

- Elektrim

Jeśli spojrzeć na wykres kursu Elektrimu w ujęciu tygodniowym, to wszystko to, co wystaje ponad poziom 26 zł, można zakwalifikować jako monstrualną formację głowy z ramionami. Monstrualną, bo obejmującą ponad cztery lata notowań i mającą wysokość prawie 50 zł. Gdyby wartość tę odmierzyć w dół od linii szyi znajdującej się na poziomie 26 zł, wyszłoby, że notowania Elektrimu powinny spaść do... minus 24 zł. Takimi zapewne obliczeniami kierował się jeden z czytelników, twierdząc, że z analizy technicznej wynika... bankructwo Elektrimu.

Jakiekolwiek obliczenia by prowadzić, nie mają one większego sensu, bowiem formacja widoczna na wykresie Elektrimu nie jest merytorycznie poprawna z trzech powodów: jest zbyt rozległa w stosunku do poprzedzającego ją trendu, prawe ramię jest zbyt słabo wykształcone w stosunku do lewego, wreszcie cała figura nie odpowiada istocie formacji, która ma stanowić o zmianie trendu. Takie odwrócenie tendencji dokonuje się w czasie znacznie bardziej zwartych okresów konsolidacji, nie w trendzie bocznym, w czasie którego notowania bądź rosną o 200%, bądź spadają o 65%.

Dlatego wykresowi kursu Elektrimu nie należy się tytuł formacji roku. Niemniej żeby uhonorować trud, jaki niedźwiedzie musiały włożyć w przełamanie wsparcia w pobliżu 26 zł, tytuł wybicia roku będzie na miejscu. Notowania Elektrimu spadły w 2001 roku o 80%. Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby ten wynik warszawska firma powtórzyła także w roku 2002.

Reklama
Reklama

Bez trendu przez rok

- PKN ORLEN

W gronie dużych spółek najbardziej chyba nieprzyjazny dla inwestorów był rynek akcji PKN ORLEN. Choć to druga pod względem wartości obrotów spółka w tym roku (po Telekomunikacji) to niemal całe 12 miesięcy spędziła w trendzie bocznym. Od góry wartością nie do przekroczenia było atakowane czterokrotnie 20 zł (mimo licznych spekulacji co do możliwych aliansów strategicznych z udziałem PKN ORLEN), od dołu konsolidację ogranicza 16 zł, choć ta bariera została na przełomie września i października na krótko przełamana.Im dłużej trwa taka konsolidacja, tym większego można spodziewać się zasięgu ruchu po wybiciu z niej. W zależności od tego, czy PKN ORLEN wybije się górą z trendu bocznego czy też opuści go dołem, pod koniec 2002 roku spółki szukać będziemy na szczycie lub na dnie tabeli prezentującej roczną stopę zwrotu.

Instrument roku

- kontrakty terminowe na WIG20

Miano instrumentu roku zdecydowanie należy się kontraktom terminowym na WIG20, najpłynniejszemu instrumentowi na GPW. W 2001 roku łączny wolumen obrotu kontraktami terminowymi na WIG20 przekroczył 3,6 mln, podczas gdy w roku 2000 wyniósł 1,5 mln. Rekordowy pod względem aktywności inwestorów był październik, kiedy wolumen wyniósł 476 tys. kontraktów.

Jednocześnie pod względem wartości wniesionych depozytów rekordowym miesiącem był marzec 2001 roku. Od tamtej pory inwestorzy wnosili coraz mniej depozytów, przez rynek przepływało coraz mniej gotówki. A było to przede wszystkim wynikiem spadku notowań. W efekcie coraz mniejsza kwota była niezbędna, żeby rozpocząć inwestowanie na rynku kontraktów. Pod koniec 2000 r. wstępny depozyt na kontrakty na WIG20 wynosił 2100 zł, w październiku 2001 r.wystarczyło zaledwie 1000 zł, teraz potrzebne jest 1300 zł.

Przełamanie niekorzystnej tendencji jeśli chodzi o obroty kontraktami przyniósł październik - zmiana trendu i gwałtowny wzrost WIG20 sprawiły, że zmęczeni już trochę bessą inwestorzy z dużą ochotą rzucili się nie tylko na akcje, ale także na kontrakty terminowe. W efekcie w październiku nie tylko rekordowy był wolumen na rynku kontraktów, ale także wartość wniesionych depozytów zbliżyła się do 50 mln złotych, a w listopadzie granica ta została nawet nieznacznie przekroczona.

Bardzo wyraźny regres przeżywają kontrakty terminowe na TechWIG. Mimo że depozyt na ten rodzaj futures jest niższy niż na kontrakty na WIG20 (obecnie ok. 1000 zł), a korelacja z głównym warszawskim indeksem nie zawsze silna, to od kwietnia tego roku obrót tymi instrumentami wyraźnie kuleje. Do tego stopnia, że wolumen we wrześniu był najniższy w historii i nieznacznie tylko przekroczył 1 tys. kontraktów.

Wyższa niż kontraktów terminowych na TechWIG była płynność kontraktów na akcje, które giełda wprowadziła do obrotu w styczniu 2001 roku. W przypadku Elektrimu i Telekomunikacji miesięczny wolumen sięgnął kilku tysięcy sztuk, natomiast na pozostających przez cały praktycznie rok w trendzie bocznym kontraktach na PKN ORLEN tylko dwa razy przekroczył tysiąc sztuk. Widoczna w przypadku futures na akcje dodatnia korelacja między siłą trendu a wolumenem pokazuje, że warto wprowadzać do obrotu nowe rodzaje kontraktów, bo nigdy nie wiadomo, które z nich w danej sytuacji będą najbardziej przydatne.

Wobec niskiej płynności akcji i wyraźnej koncentracji obrotu na największych spółkach nie widać instrumentu, który mógłby zagrozić w 2002 roku kontraktom terminowym na WIG20. Nawet gdyby giełdzie udało się uruchomić obrót opcjami, to pozycja obecnego lidera pozostanie nie zagrożona. n

 * Licząc roczne stopy zwrotu z inwestycji w akcje do kursu Świecia i Jelfy dodałem wartość wypłaconych dywidend

** Na potrzeby tego materiału obroty na akcjach liczyłem jako iloczyn wolumenu i kursu zamknięcia, natomiast w przypadku obrotu podawanego łącznie dla wszystkich akcji wchodzących w skład indeksu WIG wartość obrotu podawaną przez GPW podzieliłem przez 2.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama