Ich zdaniem, w środę na parkiecie rządziły średnie i mniejsze fundusze emerytalne oraz TFI i zespoły asset management, które teraz za wszelką ceną chcą dotrzymać kroku liderom rynku. Po raz kolejny odczuwalny był także udział w sesji inwestorów zagranicznych.
Pierwsze spokojne minuty handlu na GPW nie zwiastowały, że na rynku zapanuje taki hurraoptymizm. O prawdziwej euforii zaczęto już jednak mówić, gdy WIG20 z łatwością pokonał przebiegający na poziomie 1363 pkt. dołek z 9 maja. W tej sytuacji skutecznym oporem okazało się dopiero 1410 pkt.
Dynamiczne wzrosty odnotowano praktycznie na wszystkich blue chips. I tak akcje KGHM zdrożały o 9,7%, a TP SA o 5,9%. W sektorze IT wyróżniał się Softbank (9,4-proc. wzrost), któremu nie zaszkodziła informacja o ograniczeniu zaangażowania poniżej 5% przez The Bank of New York, depozytariusza GDR-ów spółki. TechWIG zakończył sesję 6,65-proc. wzrostem, do 705,14 pkt. Kolejne historyczne maksimum wyznaczyło także Pekao - teraz wynosi ono 92,5 zł. Wśród banków prawdziwą perełką był BIG-BG, którego walory zdrożały o 22,5%. Analitycy zwracają uwagę, że bank ten powinien wykazać w bieżącym roku znaczną poprawę wyników. Pojawiają się także teorie o spekulacyjnym charakterze tego wzrostu.
Równie imponujące były w środę obroty, które przekroczyły 490 mln zł. Zarządzający i maklerzy mówili jednak, że byłyby one znacznie wyższe, gdyby nie ograniczenia podaży.
- To tłumaczy tak gwałtowny charakter tych zwyżek. Akcje trzeba obecnie praktyczne wydzierać. Nikt nie chce się ich bowiem łatwo pozbyć. Po raz kolejny w tym roku na rynku aktywni byli gracze zagraniczni i byli to, jak sądzę, zarówno klasyczni traderzy, jak i zarządzający funduszami. Nie mogli oni bowiem zlekceważyć skali zwyżek, jaką odnotowujemy w Warszawie - powiedział PARKIETOWI Adam Kalkusiński z CA IB IM.