Patrząc na wykres WIG20 w zasadzie niewiele zmieniło. Co prawda po raz drugi nie udało się sforsować bariery 1410 pkt., a obroty na zniżce były bardzo duże (0,5 mld zł), ale za wcześnie jest mówić o zakończeniu wzrostów. Ta nadzieja na rynku pozostaje, ale wydaje się, że są niewielkie szanse, by znalazła potwierdzenie w rzeczywistym przebiegu zdarzeń. Największe zagrożenie płynie ze strony rynków zagranicznych, które mogą dziś wygenerować sygnały sprzedaży, co potwierdziłoby, że ostatni miesiąc notowań był związany z kształtowaniem formacji odwrócenia trendu. A w takiej sytuacji naszemu parkietowi wystarczyłoby jedynie sił na jeszcze jedną próbę przełamania oporów. Przypomnijmy, że dla WIG20 wyznacza go luka bessy z 7 czerwca, dla WIG wiosenny szczyt, a dla TechWIG główna linia bessy. To długoterminowe bariery, których przełamanie przybliżałoby nas do zakończenia bessy. Obawiam się, że przy niesprzyjających warunkach zewnętrznych będzie to niemożliwe w tej chwili i dopiero od tego, jak głęboko sięgnie korekta jesienno-zimowej fali wzrostowej będzie zależeć ocena, czy były one tylko odreagowaniem w ramach bessy, czy też początkiem długookresowej tendencji rosnącej.

Niepokojące jest tworzenie w czasie dzisiejszej sesji formacji głowy z ramionami, którą widać na wykresie minutowym. Jej linia szyi znajduje się na wysokości około 1390 pkt., więc dzisiaj prawdopodobnie nie dojdzie do jej przełamania. Wysokość figury to około 50 pkt. Czy linia szyi zostanie przełamana będzie w największym stopniu zależeć od zamknięcia amerykańskich giełd. Zaczęły one od spadków, co nie jest dobrym prognostykiem na resztę notowań.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu