Reklama

Fixing odchodzi w zapomnienie

Wzrosty kursów akcji największych spółek na razie nie napędzają koniunktury na rynku firm notowanych na fixingu. Od 3 października 2001 r., kiedy to główne indeksy GPW osiągnęły ubiegłoroczne minima, do połowy stycznia WIG20 wzrósł o 41%, WIG o 35%, a WIRR prawie się nie zmienił (+0,1%). Na hossę na fixingu trzeba jeszcze poczekać, przy czym nie ma pewności, że w ogóle ona nastąpi - uważają analitycy.

Publikacja: 19.01.2002 07:13

Na dwóch fixingach notowanych jest prawie 90 spółek. Z analizy PARKIETU wynika, że na wielu z nich obroty są symboliczne, a na niektórych sesjach nikt nie handluje ich akcjami. Na prawie 50 spółkach nie było obrotu w dniach branych przez nas pod uwagę do wyznaczenia stopy zwrotu, tj. 3.10.2001 r. i 16.01.2002 r. W tym okresie tylko 9 spółek zanotowało wzrost kursu przekraczający 10%. Spadek kursu o ponad 10% odnotowało natomiast 12 firm. Indeksem, który najlepiej odzwierciedla koniunkturę na fixingu, jest WIRR. W jego skład wchodzi 58 firm, w tym większość notowanych właśnie w tym systemie (do WIRR wchodzą również mniejsze firmy z notowań ciągłych).

- Gdy dochodzi do poprawy koniunktury na giełdzie, zawsze najpierw rosną blue chips, potem średnie spółki, a na końcu te najmniejsze. Inwestorzy mogą, ale nie muszą, przenieść się na fixing, gdy spółki z notowań ciągłych będą dla nich już mocno przewartościowane - powiedział PARKIETOWI Sebastian Buczek, doradca inwestycyjny ING BSK Asset Management. Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP, dodaje, że do odwrócenia trendu w ostatnich miesiącach 2001 r. potrzebne było zaangażowanie dużego kapitału. - Dla niego istotnym kryterium doboru akcji jest ich płynność. Zainteresowaniem cieszą się więc najpierw największe spółki - tłumaczy S. Słomka. Przypomnijmy, że na fixingach najczęściej wartość obrotu nie przekracza 1 mln zł.

Według S. Buczka, samo przeniesienie spółek z fixingu do notowań ciągłych nie poprawi ich odbioru u inwestorów. - Dużo z nich ma skoncentrowany akcjonariat i bardzo mały free float. Żaden inwestor finansowy nie kupi ich akcji - mówi doradca inwestycyjny ING BSK Asset Management. Jego zdaniem, na fixingu można by znaleźć rodzynki, mające dobre wyniki finansowe i duży udział w rynku, na którym działają. - Takimi spółkami najszybciej mogą się zainteresować osoby fizyczne, a także inwestorzy branżowi. Ci jednak często dążą do pełnego przejęcia firmy - mówi S. Buczek. Tak stało się niedawno z Viscoplastem, w którym kontrolę przejął amerykański koncern 3M.

Do kontynuacji wzrostowego trendu na GPW potrzebne będzie ożywienie gospodarcze w kraju. - Lepsze czasy dla mniejszych firm mogą nastać wówczas, gdy hossa w Warszawie zadomowi się na dobre. Wzrost ogólnego zaufania do inwestycji na giełdzie mógłby sprawić, że część inwestorów zainteresowałaby się tymi spółkami. W wielu firmach miałoby to jednak bardzo spekulacyjny charakter - uważa S. Słomka.

Największą stopę zwrotu spośród spółek z fixingu w okresie od 3 października ub.r. do 16 stycznia br. w wysokości 82% odnotowała Wólczanka. Może to być odreagowanie wcześniejszych dużych spadków jej kursu związanych z nieprzejrzystymi inwestycjami jej firmy zależnej m.in. w Apexim.

Reklama
Reklama

W przypadku Wólczanki, o czym już pisał PARKIET, mogło również dojść do sztucznego utrzymywania kursu na niskim poziomie. Po jego "uwolnieniu" trzy miesiące temu tak duży wzrost nie powinień więc dziwić. Do spółek, które znajdują się w gronie liderów pod względem stopy zwrotu, należą m.in. KrakChemia (+54%), Polfa Kutno (50%), Animex (42%), Delia (31%) i Drosed (21%). Wzrosty kursów ostatnich trzech spółek to zasługa inwestorów strategicznych, którzy zdecydowali się na zwiększenie w nich udziałów i ogłosili wezwania. W celu skupienia wszystkich pozostających poza ich kontrolą walorów zaproponowali atrakcyjne premie. W najbliższych miesiącach wszystkie trzy spółki opuszczą jednak GPW. W przypadku KrachChemii wzrosty miały raczej charakter spekulacyjny.Największy spadek kursu, prawie o 60%, spośród spółek notowanych na fixingach odnotowała Energoaparatura. Spółka jest w bardzo trudnej kondycji finansowej i znacząco spadły jej kapitały własne. Niedawno akcjonariusze przegłosowali dalsze istnienie Energoaparatury. Kilka tygodni temu grupa menedżerów chciała przejąć swoją firmę. Wyceniła jej akcję tylko na 0,33 zł, czyli o 90% mniej niż wynosił średni kurs z ostatnich 6 miesięcy. O 47% spadł kurs 7bulls, a o 40% - I&B System. Obie firmy na razie nie mają wymiernych korzyści z wejścia w szeroko rozumianą branżę nowych technologii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama