Są trzy najważniejsze powody, dla których fundusze emerytalne nie interesują się niektórymi spółkami: są to firmy o niskiej wartości rynkowej, niskiej płynności (mierzonej wartością obrotów) lub spółki znajdujące się w kłopotach finansowych, często zagrażających ich dalszemu istnieniu. Niektóre z firm nieobecnych w portfelach OFE posiadają wszystkie trzy wymienione wady.
Kapitalizacja spółek pomijanych przez OFE na ogół nie przekracza 20 mln zł, a niektóre z nich nie są warte na rynku więcej niż 10 mln zł. Najmniejsza z nich, Leta, wyceniana jest jedynie na 1,1 mln zł. Na drugim biegunie znajduje się BOŚ, który wart jest aż 739 mln zł. Niestety, większość akcji tego banku znajduje się w rękach dużych akcjonariuszy i obrót nimi na giełdzie praktycznie zamarł. Średni wolumen na sesję za ostatni miesiąc to ledwie 157 akcji. Podobnie rzecz ma się z Boryszewem, którego wartość rynkowa przekracza 52 mln zł, ale obrót akcjami spółki kontrolowanej przez rodzinę Karkosików jest nieregularny i na ogół bardzo niski. Ponad 90% akcji skupionych jest w rękach największych udziałowców MPEC, który - pozbawiony tej wady - mógłby być przedmiotem zainteresowania funduszy.
Przedstawicielem spółek znajdujących się w kłopotach finansowych jest Stalexport, w którego przypadku zarówno kapitalizacja (39 mln zł), jak i dzienny wolumen za ostatni miesiąc kształtują się na przyzwoitych poziomach.
Osobny rozdział to Rolimpex, który wypadł z kręgu zainteresowania inwestorów instytucjonalnych przed trzema laty. To wtedy spółka otrzymała dwie ostatnie rekomendacje (kupuj od DM Elimar i trzymaj od ING Barings) przy kursie w granicach 4 zł. Teraz firma notowana jest o 1 zł niżej, a obrót jej akcjami pozostaje domeną spekulantów, którzy liczą na przejęcie kontroli w drodze wezwania przez amerykański koncern Central Soya.