W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,173 zł, za euro 3,673 zł, odpowiadało to 9,3% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż. Około 11.00 osiągnęliśmy 8,85%, to najniższy poziom piątkowych notowań. Dolara ceniono wtedy na 4,19 zł, wspólną walutę na 3,69 zł. Wtedy zaczęło się mozolne odrabianie strat. Po dwóch i pół godzinie wróciliśmy prawie na poziom otwarcia, dokładnie na 9,25%. USD znowu kosztował 4,173 zł, euro zaś 3,675 zł. Szybko znowu przeważyły oferty sprzedaży, w efekcie około 15.30 dotarliśmy do 8,95%. Kursy wynosiły 4,185 i 3,687. Przed danymi doszło do wyraźnego wzmocnienia. O 16.00 polska waluta była 9,6% powyżej parytetu, dolar kosztował 4,157 zł, euro zaś 3,66 zł. Kończyliśmy na 9,3%, przy 4,163 i 3,68.
Wreszcie silny trend spadkowy wyhamował. Polska waluta kończyła bowiem tydzień z niewielką stratą w stosunku do poprzedniego dnia. Wyraźnym oporem było 4,20 na rynku USD/zł.
Produkcja spadła w grudniu o 5,5% m/m i o 4,8% rok/rok. To gorzej, niż oczekiwano. PPI zmniejszył się o 0,2% m/m i o 0,3% rok/rok. Dane te potwierdzają, że nie tylko nie widać na razie sygnałów ożywienia w polskiej gospodarce, ale nawet jej wyhamowanie jeszcze się pogłębia. Wszystko wskazuje na to, że PKB wzrósł w 2001 roku najwyżej o 1%-1,1%. Informacje te przybliżają nas oczywiście do kolejnego cięcia stóp procentowych.
W tym tygodniu, prawdopodobnie we wtorek, poznamy informacje o grudniowym bezrobociu. Właściwie wszyscy spodziewają się, że wskaźnik przekroczył 17%. Niestety, ten rok będzie zapewne jeszcze gorszy. Informacje o bezrobociu nie będą miały specjalnego znaczenia dla rynków. Ministerstwo Finansów powinno także poinformować o wykonaniu deficytu budżetowego w grudniu, ale i to nie powinno wiele zmienić, nic nas zapewne nie zaskoczy. Poza tym w najbliższych dniach NBP powinien opublikować informacje o inflacji bazowej w grudniu. Trochę już wiemy, prezes Balcerowicz powiedział bowiem, że wskaźnik netto pozostał na poziomie listopadowym.
Rano za euro płacono 0,88 USD. Prawie od razu doszło do niewielkiego wzmocnienia i wokół 0,8805 oscylowaliśmy do późnego popołudnia, przy czym zmiany były minimalne. Dopiero pod koniec dnia doszło do większego wzmocnienia. Kończyliśmy na 0,8840.