Czwartkowe notowania były pierwszymi od dłuższego czasu, podczas których strona podażowa zaznaczyła swoją obecność. Ujawniła się ona w momencie, gdy indeks przekroczył maksimum z minionego wtorku przy 1453 pkt. i nie dopuściła do zakończenia sesji powyżej dotychczasowego styczniowego szczytu. Czy przebudzenie sprzedających jest zwiastunem zmiany układu sił na rynku w dłuższym terminie, czy też było tylko działaniem wynikającym z obawy o reakcję amerykańskich inwestorów na niezwykle ważne wystąpienie szefa Fed - trudno po tej sesji powiedzieć.
Trzeba jednak mieć świadomość, że analiza techniczna z pewnym opóźnieniem generuje sygnały i dlatego należy pozostawać bardzo ostrożnym przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Ze względu na układ dołków i szczytów z ostatnich trzech tygodni, każdy silniejszy spadek może znacznie zmienić krótkoterminowy obraz indeksu. A przy takim stopniu wykupienia rynku, jaki mamy obecnie, powiązanym z kumulowaniem się podaży, przecena może być bardzo silna. Stąd konieczność ustawienia zleceń obronnych na wypadek rozpoczęcia silnej korekty. To pozwoli pozostać na rynku w przypadku, gdyby wzrosty były kontynuowane. Aktualnie cały czas możliwe jest przekroczenie 1550 pkt., która to wartość wynika z opisania notowań od początku października ub.r. kanałem zwyżkującym i równości obu fal wzrostowych. Powrót poniżej 1400 pkt. znacznie ograniczy szanse dalszego ruchu w górę, choć średniookresowe wsparcie znajduje się dopiero przy 1339 pkt.