Tak się jednak nie stało. Początek notowań na rynku kasowym to diametralna zmiana nastrojów. Po kilku chwilach wahań przystąpiono do poważnych i dynamicznych zakupów (OFE dostały 89 mln zł). Indeks poszybował na nowe rekordowe poziomy. Kontrakty także szybko rosły, jednak nowych rekordów nie osiągnęły. Konsekwencja, z jaką duża grupa graczy stała po podażowej stronie rynku, może budzić podziw. Odległość kontraktów od indeksu wzrosła, by w niektórych momentach przekroczyć wartość 30 pkt. Już nie chodzi o to, że jest to pewna lokalna cech rynku terminowego. Pokazuje to także, jak zażarcie gracze próbują walczyć z panującym trendem. Każdy wie, że jego istnienie zawdzięczamy małej grupce ludzi z dużą kasą (OFE). Tylko czy ten fakt ma nas czynić uboższymi? Nie ma sensu z nimi walczyć, bo to tylko szarpie nasze nerwy. Kto nie może się zmusić do zajęcia długiej pozycji, może stać z boku. Na razie nie było żadnych sygnałów odwrócenia trendu. W piątek było do nich bardzo blisko, ale nie padły. Czekamy na wybicie się z wyrysowanej konsolidacji. Od góry ogranicza ją poziom 1458 pkt., natomiast od dołu 1423 pkt. Średnia krocząca rośnie nadal, więc, z punktu widzenia analizy technicznej, bardziej prawdopodobne jest wybicie górą.