Ma on zakładać deficyt w wysokości 3 miliardów peso (około 1,5 mld dolarów). Deficyt w roku 2001 wyniósł 10 mld peso. Remes Lenicov poinformował także, że w przyszłości wprowadzony zostanie "jednolity rynek walutowy" i wolny kurs peso w stosunku do dolara. Nie sprecyzował jednak, kiedy to nastąpi. Nowy rząd Argentyny znalazł się w kłopotach po decyzji Sądu Najwyższego, który nakazał odmrożenie depozytów bankowych. Wyrok sądu stwarza nowe obawy, że następna próba odzyskania przez ludność swoich oszczędności w bankach Argentyny doprowadzi do załamania się systemu finansowego kraju. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezydent Duhalde powiedział, iż bardzo obawia się, że decyzja sąd może spowodować masowe bankructwa. Ana Gavuzzo, analityk bankowy ratingowej agencji Fitch w Buenos Aires podziela obawy szefa państwa. "To może przyspieszyć katastrofę. Ludzie zamierzają wycofać pieniądze z banków. I jeśli każdy zechce uczynić to w jednym czasie, wówczas pieniędzy zabraknie i dojdzie do masowych bankructw banków" - pisze. Duhalde nie powstrzymał się nawet od ataku na najwyższą instytucję sądową nazywając ją "skompromitowaną". Argentyńska prasa pisała tymczasem w sobotę o "sądowym zamachu stanu" przeciwko administracji nowego szefa państwa. "Boję się, że może się stać to, co zdarzyło się w wielu innych krajach, gdzie banki stały się niewypłacalne. Zostaną one zlikwidowane, a gotówkę zainkasują tylko adwokaci i ci, którzy przypadkiem będą pierwsi" - powiedział prezydent. Wprowadzone na początku grudnia restrykcje, polegające na zamrożeniu kont i ścisłych ograniczeniach wypłat pieniędzy, doprowadziły do gwałtownych protestów i starć. Zginęło 27 osób, a ówczesny prezydent Argentyny Fernando de la Rua zrezygnował z urzędu.(PAP)