Zarzuty postawione przez prokuraturę Andrzejowi Modrzejewskiemu, byłemu prezesowi PKN, a wcześniej "Kwiatkowskiego", nie mają związku z aferą dotyczącą inwestycji funduszu w firmy Majewski i Eko - Drewno Majewski. - To są zupełnie odrębne postępowania - mówi PARKIETOWI Katarzyna Konwerska-Grześkowiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W sprawie Majewskiego cały czas jednak toczy się śledztwo, a postawienie zarzutów konkretnym menedżerom nie jest wykluczone. - Postępowanie trwa, cały czas są zbierane materiały - twierdzi K. Konwerska-Grześkowiak. Jej zdaniem, A. Modrzejewski, w latach 1998 - 1999 prezes NFI, a wcześniej jeden z jego dyrektorów inwestycyjnych, nie był w tym postępowaniu przesłuchiwany. Czy będzie, nie wiadomo.

"Kwiatkowski", inwestując w spółkę Majewski, utopił około 30 mln zł. Jak? Najpierw objął akcje za ok. 12 mln zł. Później poręczył za Eko-Drewno Majewski (spółka-córka Majewskiego) kredyt inwestycyjny w kwocie 5,3 mln DEM, który - wobec kłopotów finansowych dłużnika - musiał spłacić. W lutym 2000 r. Majewski przydzielił funduszowi nowe akcje za 6 mln zł (środki wykorzystano na wykup przez spółkę jej obligacji objętych przez PZU Życie). W sierpniu 2000 r. sąd ogłosił upadłość firmy. Już na koniec 1999 r. akcje przedsiębiorstwa w księgach NFI wyceniane były na zero. Dlaczego więc fundusz nadal je kupował? Jak wynika z naszych informacji, był do tego zobligowany, pod rygorem kar umownych, wcześniejszymi porozumieniami.

PARKIET o nieudanej inwestycji "Kwiatkowskiego" pisał szczegółowo już w połowie 2000 r. Do sprawy nie ustosunkował się wówczas ani NFI, ani główny akcjonariusz - grupa PZU, ani też Skarb Państwa. Zapadło milczenie, choć - jak wynikało z późniejszych doniesień - sprawą zainteresował się NIK. O pracach NIK stało się głośno w kwietniu 2001 r. O raporcie Izby na specjalnej konferencji prasowej poinformowało PZU Życie - a więc akcjonariusz "Kwiatkowskiego" i jeden z udziałowców firmy zarządzającej majątkiem funduszu, czyli ktoś, kto doskonale wiedział o nieudanych inwestycjach NFI zanim zajął się nimi NIK. Wiele tłumaczy jednak, że w chwili, kiedy PZU Życie z oburzeniem poinformowało o transakcjach NFI, szefem towarzystwa był wciąż - mimo usilnych prób jego odwołania podejmowanych przez MSP - Grzegorz Wieczerzak, teraz pozostający w areszcie i oskarżający A. Modrzejewskiego o udzielanie poufnych informacji dotyczących Izolacji Zduńska Wola.

PZU Życie podkreślało, że inwestycje w Majewskiego to dzieło kolejnych prezesów funduszu: Mirosława Bojańczyka, Zbigniewa Orylskiego, Andrzeja Modrzejewskiego oraz prokurenta Iwony Szkaradek. Roszczenia odszkodowawcze NFI miał wysunąć, zgodnie z propozycjami uchwał na NWZA, wobec Zbigniewa Orylskiego, Mirosława Bojańczyka, Krzysztofa Gołębiowskiego i Andrzeja Modrzejewskiego, a także wobec PZU NFI Management, firmy zarządzającej majątkiem NFI. Ostatecznie walne nie zajęło się tą sprawą, uznając, że lepiej zaczekać na wyniki postępowania prokuratorskiego. Prokuratura o nieprawidłowościach w NFI została poinformowana zarówno przez fundusz, jak i NIK. Izba w zawiadomieniu pisała o uzasadnionym podejrzeniu, że szkody są "skutkiem umyślnego nadużycia przez niektórych członków zarządu funduszu udzielonych im uprawnień lub niedopełnienia obowiązków". Nie wspominała, o jakich członków zarządu chodzi.

Fundusz od dłuższego czasu próbuje odzyskać część utraconych pieniędzy, m.in. procesując się o ustanowienie zastawu na majątku firmy Eko-Drewno. Sprawa trafiła najprawdopodobniej do Sądu Najwyższego. Jednak, jak wynika z nieoficjalnych informacji od przedstawicieli NFI, szanse na odzyskanie jakichkolwiek pieniędzy, są znikome.