W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,18 zł, za euro 3,645 zł, odpowiadało to 9,55% powyżej starego parytetu. Bardzo szybko, w ciągu kilkudziesięciu minut, dotarliśmy do 9%. Dolar podrożał o 2,5 grosza, wspólna waluta o 2 grosze. Potem złoty zaczął powoli odrabiać straty. O 12.30 byliśmy na 9,3%, przy kursach 4,195 i 3,654. Wtedy popyt na polską walutę dość wyraźnie wzrósł. W efekcie już po półgodzinie osiągnęliśmy 9,7%. USD kosztował 4,18 zł, euro 3,635 zł. Kończyliśmy na 9,65%, przy poziomach 4,18 zł i 3,638 zł .
W środę złoty odbił się od 10% powyżej parytetu, wczoraj punktem wsparcia było 9%, w takim przedziale jesteśmy w tej chwili zamknięci.
Dzisiaj o 16.00 zostaną opublikowane informacje o inflacji. Średnia oczekiwań to 3,7% rok/rok, przy czym przedział prognoz jest dość szeroki, od 3,5% rok/rok do 4,0% rok/rok. Ceny żywności wzrosły bardziej niż w zeszłym roku, i to zapewne będzie główny czynnik powodujący wzrost inflacji. W styczniu podniesiono akcyzę na paliwa i na papierosy, nie doszło jednak do znacznych zmian cen z tego tytułu. Osłabił się też złoty, ale skutki tego procesu zobaczymy zapewne dopiero w lutym. Z kolei te elementy koszyka CPI, które są najsilniej zależne od popytu wewnętrznego (towary), powinny wprowadzić mniejszy impuls inflacyjny niż przed rokiem. Pamiętajmy, że popyt wewnętrzny jest znacznie słabszy.
Rano za wspólną walutę trzeba było zapłacić 0,871 USD. Mniej więcej taki poziom utrzymywał się aż do południa. Dopiero wtedy przeważyła podaż. O 13.00 byliśmy na 0,8675 USD. Potem euro zaczęło odrabiać straty. Kończyliśmy na 0,8705 USD. Środowe dobre informacje o gospodarce amerykańskiej (sprzedaż detaliczna) wyraźnie wpłynęły na rynek eurodolara. Wspólna waluta zanotowała w czwartek najniższy poziom od tygodnia.
Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w USA o 373 tysiące, wobec oczekiwań na poziomie 380 tysięcy. Trochę gorsze od prognoz były natomiast informacje o zapasach przedsiębiorstw. Spadły one bowiem o 0,4%, przewidywano, że zmniejszą się o 0,5% (zapasy topnieją wolniej, czyli popyt nie jest taki silny). Te dane pozwoliły wspólnej walucie umocnić się, wcześniejszy spadek był bowiem częściowo związany właśnie ze spekulacjami pod figury z USA. Musiałyby więc one być znacznie lepsze od średniej prognoz, aby utrzymał się trend spadkowy.