Zdaniem analityków, branża chemiczna reaguje najwcześniej na zmiany koniunktury gospodarczej i dlatego jej wyniki mogą być traktowane jako ważny wskaźnik prognostyczny. Tymczasem z podsumowania wyników za ubiegły rok nie wynika, aby pierwsze miesiące br. miały być lepsze od końcówki 2001 r.
- Do tej pory wszystko wskazuje, że będziemy mieli do czynienia z takimi samymi niezbyt sprzyjającymi warunkami rynkowymi, jak w IV kwartale. W rezultacie nie należy się spodziewać poprawy wyników co najmniej do końca I półrocza - powiedział niemieckiemu "Handelsblattowi" Peter Elverding, prezes koncernu DSM. W porównaniu z IV kwartałem 2000 r. ta największa holenderska firma chemiczna zakończyła trzy ostatnie miesiące ub.r. z 37-proc. spadkiem zysku (do 87 mln euro), a przychody ze sprzedaży zmniejszyły się o 14% (do 1,8 mld euro). W skali całego 2001 r. zysk operacyjny koncernu spadł o 31%.
Holendrzy nie są w tej branży odosobnionym przypadkiem. Z podobnymi problemami borykają się potentaci rynku amerykańskiego - koncerny Dow Chemical i Dupont. One także nie mogą zaliczyć IV kwartału do udanych, a w skali całego ub.r. odnotowały spadki zysku operacyjnego odpowiednio o 57% i 49%. - Tak niesprzyjających warunków w otoczeniu gospodarczym branży chemicznej nie obserwowaliśmy od 10 lat - przyznał prezes Dow Chemical Michael Parker.
Z powodu malejących cen na produkty branży, a także zmniejszającego się popytu ze strony innych segmentów gospodarki światowej, zyski będą w najbliższych miesiącach nadal spadały - ostrzegają analitycy ABN Amro. Eksperci innego banku inwestycyjnego, Credit Suisse First Boston, szacują, że do niewielkiego ożywienia może dojść dopiero pod koniec 2002 r.
Zdaniem Charlesa Hollidaya, prezesa koncernu Dupont, może dojść do tego, iż nawet ewentualny wzrost cen przy zwiększonym popycie w perspektywie kilku kwartałów nie wpłynie na poprawę wyników finansowych. A stanie się tak dlatego, że firmy będą musiały ponieść koszty na zwiększenie ograniczanych wcześniej mocy produkcyjnych. Np. niemiecki koncern BASF wykorzystuje obecnie zaledwie 68% swoich możliwości. - Gdybym był optymistą powiedziałbym, że lepiej będzie już w II półroczu. Ale nie jestem - stwierdził Ch. Holliday.