Ci wszyscy, którzy wczoraj zajmowali pozycje na konsolidacji są już na minusie. Nie ma wątpliwości, że powodem do kupowania akcji na takiej sesji, jak wtorkowa, mogła być nadzieja na obronę średnioterminowego wsparcia, wyznaczanego przez linię, łączącą dołki z października i grudnia oraz przez listopadowy szczyt. Niedźwiedzie odniosły wczoraj tylko połowiczny sukces, bo udało im się złamać linię, ale zamknięcie wypadło tuż powyżej 1339 pkt. Z uwagi na nadal fatalną koniunkturę na zagranicznych giełdach trzeba liczyć się z tym, że podaż pójdzie za ciosem i doprowadzi dziś do przełamania następnego wsparcia. Wyraźny spadek poniżej 1339 pkt. może stać się kluczowym momentem dzisiejszych notowań, dlatego też należy się spodziewać zażartej obrony tego poziomu.
Do kształtu ostatniej świecy nie przywiązywałbym większego znaczenia, bo nie oddaje ona dobrze przebiegu wtorkowej sesji, a do tego otwarcie wypadło w obszarze knota świecy i nadal niezasłonięta pozostaje wczorajsza luka bessy, otwierająca się na wysokości 1349 pkt.
Wodą na niedźwiedzi młyn są notowania w USA, a także dane o produkcji przemysłowej za styczeń w naszym kraju. Najmniejszych oznak poprawy sytuacji w obu przypadkach nie widać.
Podsumowując trudno być optymistą odnośnie dzisiejszej sesji. Można spodziewać się silnej obrony wsparcia przy 1339 pkt., a po ewentualnym jego przełamaniu silnej przeceny, która może sprowadzić WIG20 w okolice 1300 pkt.
Krzysztof Stępień