Jeśli przyjrzeć się indeksowi w ostatnich kilku tygodniach, to można wysnuć naprawdę katastrofalne wnioski. Trudno się temu dziwić, gdyż wystarczy skontrastować mnogość czarnych korpusów (jednocześnie ich pokaźne rozmiary) z małymi i nielicznymi białymi świecami. Można nawet powiedzieć, że trend spadkowy przybiera na sile, co znalazło wyraz między innymi w przełamaniu przez SK-15 średnich kroczących z 45 i 100 sesji (jednocześnie zarówno SK-100, jak i SK-45 powoli wyhamowują dynamikę swych zwyżek). Piątkowa sesja, która, nie po raz pierwszy w ostatnim czasie, upłynęła pod znakiem niewielkich wahań indeksu, potwierdziła, że test linii trendu wzrostowego łączącej minima świec z 3 października i 17 grudnia ubiegłego roku jest nieuchronny. Kilka tygodni temu pisałem, że taki właśnie będzie efekt nieudanego styczniowego ataku na linię trendu spadkowego. Tym razem rozstrzygnie się, czy rosnący trend średnioterminowy utrzyma się - spadek poniżej poziomu 590 pkt. (w poniedziałek) nadzieje te ostatecznie zniweczy. Niewielkie szanse na odbicie (chwilową obronę trendu) dają wskaźniki techniczne, które znajdują się już na dość niskich poziomach. Jednakże w ich ocenie najważniejsze powinno być to, iż wiele z nich przełamało swe kilkumiesięczne trendy wzrostowe (z początku były to pozytywne dywergencje w silnym trendzie spadkowym).