Właściwie przez cały dzień przebywaliśmy w okolicach 9,6% powyżej starego parytetu. Kurs dolara oscylował wokół 4,188 zł, euro zaś 3,639 zł.
Minister finansów Marek Belka powiedział, że jego zdaniem na najbliższym posiedzeniu RPP nie obniży stóp procentowych. Jego zdaniem, złoty nie powinien się jednak umocnić. Jeśli w dodatku uwzględnimy, że Rada nie będzie dokonywała cięć przez następnych kilka miesięcy (a nie jest wykluczone, że styczniowa obniżka była ostatnią w tym roku), to nie będzie powodów do spekulacji pod kątem wzrostu wartości złotego.
Jeśli pogorszy się sytuacja w eksporcie (czekamy niecierpliwie na czwartkowe dane o rachunku obrotów bieżących), stworzy to dodatkową presję na osłabienie polskiej waluty. A pamiętajmy jeszcze choćby o możliwości wystąpienia jakichś niepokojów społecznych.
We wtorek dowiedzieliśmy się, że 80% zadłużenia ZUS wobec funduszy emerytalnych zostanie zamienione na obligacje skarbu państwa. Z jednej strony oznacza to, że OFE będą miały mniej środków w gotówce, ale z drugiej, gdyby miały dostać gotówkę, i tak trzeba by było wyemitować obligacje. Jedyny problem to to, że zawężają się w ten sposób możliwości inwestowania dla OFE, zostały one jakby "zmuszone" do nabycia papierów skarbowych (a nie np. akcji, pamiętajmy jednak, że i tak nie ma tu dowolności, są przecież limity zaangażowania w poszczególne rodzaje aktywów).
Dzisiaj około południa powinniśmy poznać decyzję RPP. Około 16.00 z kolei dowiemy się, jak zmieniły się ceny żywności w pierwszej połowie lutego. Rynek oczekuje wzrostu, przy czym większość prognoz zawiera się w przedziale od 0,5% do 0,8%.