Czwartkowe notowania pozostawiły inwestorów w niepewności co do tego, czy zwyżki z poniedziałku i wtorku były tylko ruchem powrotnym do przełamanej w poprzednim tygodniu linii zaczepionej o dołki z października i grudnia, czy też zbliżaniem się zakończenia korekty fali wzrostowej, rozpoczętej w połowie grudnia. W czasie sesji doszło do testowania dwóch wsparć w postaci połowy białego korpusu z ostatniego poniedziałku oraz niewielkiej luki hossy z wtorku. Z obu prób byki wyszły obronną ręką, a przyszło im to tym łatwiej, gdyż presja sprzedających była niewielka. Obroty przekroczyły ledwie 120 mln zł i były najniższe od 2 stycznia br. Wynika z tego, że sesja nie miała żadnego znaczenia prognostycznego.

Nadal aktualna pozostaje średnioterminowa linia wzrostów, zbiegająca się obecnie z oporem, który stanowi szczyt z 13 lutego na wysokości 1385 pkt. Ten poziom był czterokrotnie nieudanie testowany we wtorek i środę, a odbywało się to przy znacznych obrotach. Do tego wtorkowa świeca wzmocniła tę barierę swoim górnym ograniczeniem, co świadczy o dużym jej znaczeniu. Dopóki indeks nie zamknie się powyżej niej, dopóty większe prawdopodobieństwo realizacji ma scenariusz zakładający kontynuację spadków. Jego potwierdzeniem będzie zniżka poniżej 1339 pkt.

Charakterystyczny jest przebieg dziennego MACD, który zbliżył się do swojej średniej. Smaczku temu dodaje fakt, że miejsce, w którym to się dzieje, stanowi poziom równowagi. Dlatego sygnał ze strony tego wskaźnika będzie bardzo istotny. Odbicie od średniej będzie wskazywać na korektę czteromiesięcznych wzrostów, jej przecięcie da nadzieję na powtórny test okolic 1500 pkt.