Rano za dolara płacono 4,197 zł, za euro 3,63 zł, odpowiadało to 9,55% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż i polska waluta zaczęła tracić. O 15.00 dotarliśmy do 9,1%. Dolar podrożał o 2,3 grosza, wspólna waluta o 2 grosze. Potem doszło do niewielkiego odreagowania. Bezpośrednio przed publikacją danych byliśmy na 9,25%, przy 4,212 i 3,642. Kończyliśmy na 4,235 i 3,665, było to 8,75%.

Czwartek był dniem publikacji danych o rachunku obrotów bieżących. Przez cały dzień dało się odczuć atmosferę oczekiwania (stan rachunku poznaliśmy dopiero o godzinie 16.00). Nie oznacza to jednak, że na rynku nic się nie działo. Polska waluta systematycznie traciła. Wydaje się, że działo się tak z dwóch głównych powodów. Po pierwsze, w Sejmie toczyła się debata, dotycząca polityki RPP. Przedstawiciele partii koalicyjnych dość jednoznacznie potępiali Radę, w szczególności zaś brak decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych. Na razie Sejm ma jedynie przyjąć uchwałę, wyrażającą zaniepokojenie środową decyzją, nie wiadomo jednak, czy na tym się skończy. Niepokój przeniósł się na rynek walutowy. Po drugie, inwestorzy obawiali się, że dane o rachunku obrotów bieżących mogą nie być zbyt dobre. Ostatnio pojawiało się bowiem wiele wypowiedzi, z których wynikało, że zaczyna się pogarszać polski eksport. O 16.00 okazało się, że informacje rzeczywiście nie są zbyt dobre i złoty stracił jeszcze bardziej.

Deficyt na rachunku obrotów bieżących osiągnął w styczniu poziom 826 mln USD, był więc wyższy niż średnia oczekiwań. Eksport okazał się gorszy od prognoz, ale nieznacznie (2,348 mld USD wobec 2,4 mld USD). Pozostaje pytanie, czy to oznacza początek trendu spadkowego w eksporcie? Tak na prawdę trudno jeszcze wyrokować. Wszystko na to wskazuje, szczególnie biorąc pod uwagę głosy bezpośrednio zainteresowanych, czyli eksporterów (właściwie trudno się dziwić, mieliśmy przecież i mamy wciąż niekorzystny kurs walutowy i spadek aktywności gospodarczej w UE). Z drugiej strony dane z grudnia były jeszcze całkiem niezłe, a styczniowy spadek teoretycznie może okazać się jedynie sezonowym (w styczniu zazwyczaj dochodziło do pogorszenia eksportu). Musimy poczekać więc na dane za luty.

RPP nie obniżyła stóp procentowych, zaostrzył się konflikt miedzy Radą i rządem (czy też szerzej - koalicją), deficyt obrotów bieżących nie zachwycił - wszystko wskazuje na to, że złoty w najbliższym czasie będzie tracił.

W pierwszych transakcjach za USD płacono 0,8645 USD. Po godzinie byliśmy nieco wyżej, na 0,8655. Wtedy nieznacznie przeważyła podaż i wspólna waluta zaczęła się osłabiać. O 15.00 dotarliśmy do 0,8635. Kończyliśmy na 0,8655.