Reklama

Prawdziwy koniec lat 90.

W wymiarze spektakularnych upadków gospodarczych historię Enrona można uznać za największe bankructwo w historii Ameryki, ale tylko wtedy, jeżeli nie uwzględnimy inflacji. 4 tys. zwalnianych pracowników również nie jest rewelacyjną liczbą. Większy od Enronu spadek kapitalizacji zafundowało inwestorom choćby Cisco.

Publikacja: 02.03.2002 07:51

Czym jest więc upadek Enrona? Czy w swej istocie nie jest przypadkiem prawdziwym końcem beztroskich lat 90., kiedy zgrabne figury stylistyczne wystarczały do tworzenia przedsięwzięć gospodarczych o wielomilionowej wartości, kiedy analitycy wystawiali cenzurki spółkom nie na podstawie ich aktualnych obrotów, lecz przyszłych zysków, a każdy zainwestowany na Nasdaq dolar podwajał się w ciągu kilku tygodni?

W sensie materialnym Enron, który powstał w 1985 roku z połączenia dwóch mniejszych gazowych kompanii, można uważać za produkt reformy obrotu gazem dokonanej pod koniec lat 80. Miała ona za zadanie wyeliminowanie federalnych i stanowych przepisów, które tworzyły monopolistyczne bariery wokół lokalnych dostawców gazu. Monopol miał być zastąpiony mechanizmami wolnego rynku. Enron był pierwszą kompanią, która w reformie dostrzegła niepowtarzalną szansę na rozwój.

W sensie mentalnym Enron był nową koncepcją organizacji rynku mediów energii. Handlował zarówno gazem, jak i środkami jego przesyłu. Zajmował się nie tyle produkcją, ile finalizowaniem kontraktów między dostawcami i odbiorcami. Ukształtowany na gazowym rynku zwycięski model biznesowy Enron zastosował również na powstającym rynku wymiany energii elektrycznej.

W 1990 roku fizyczny przesył gazu własnymi rurociągami generował 80% obrotów Enrona. W 2000 roku 95% obrotów spółka zawdzięczała działalności brokerskiej na rynku "hurtowych dostaw mediów energetycznych". W zależności od potrzeb ten nowy biznes zarząd Enrona przedstawiał jako "ufinansowienie energii" (financialization of energy) albo bardziej zwyczajnie: "kupno i sprzedaż gazu oraz energii elektrycznej".

Pakiety Enrona

Reklama
Reklama

Towarem Enrona były pakiety energii dostarczanej w określonym czasie i po określonej cenie. Taki pakiet mógł być kontraktem na dostawę gazu po stałej cenie przez miesiąc, albo dostawą prądu elektrycznego do kalifornijskiego miasta, jednak tylko wtedy, gdy temperatura przekroczy 30 stopni Celsjusza. Podlegające obrotowi pakiety energii Enron przykrajał tak, by jak najbardziej sprostać potrzebom kupca i sprzedawcy. Czerpał zyski ze sfinalizowania kontraktu. Zdobyte na rynku energetycznym umiejętności wykorzystywał w handlu węglem, masowymi artykułami chemicznymi, a w styczniu 2000 roku ogłosił, że zamierza stworzyć rynek, na którym towarem byłyby wolne moce przesyłu sygnału przez kable światłowodowe.

Jeff Skilling, były dyrektor generalny Enrona, kierowane przez siebie przedsiębiorstwo nazywał wtedy "logistyczną kompanią", która stara się połączyć ze sobą na jednej platformie wymiany podaż i popyt na określony towar oraz znaleźć jak najbardziej efektywne możliwości jego transportu do miejsca przeznaczenia. Towarem mogła być równie dobrze ryza papieru co obraz telekonferencji nowojorskiej centrali Lehman Brothers z kalifornijskim oddziałem.

Transformacja Enrona była obserwowana z zachwytem przez Wall Street. W 2000 roku Merrill Lynch uznał koncern za General Electric nowej ekonomii. Paine Webber twierdził, że firma ta ma najbardziej innowacyjny zarząd na świecie. Broker energii trafił na szczyty listy najbardziej podziwianych firm w Ameryce zestawianej przez "Fortune".

Rzeczywiście, dokonania Enrona, przynajmniej na papierze, były imponujące. Od 1996 do 2000 roku obroty spółki wzrosły z 13,3 miliarda do 100,8 miliarda dolarów - 57% rocznie. W tym samym okresie obroty Cisco wzrastały w tempie 41%, a Intela 15%.

Jeżeli uwzględnimy, że w 2000 roku w Enronie było zatrudnionych 19 tysięcy pracowników, to każdy z nich generował obroty na poziomie 5,3 miliona dolarów. O wiele lepiej niż pracownik domu maklerskiego Goldman Sachs, który dawał macierzystej firmie jedynie 1,7 miliona dolarów obrotu. Pracownik monopolistycznego Microsoftu generował tylko 610 256 dolarów obrotu. A w takich firmach, jak Citigroup, gdzie pojedynczy pracownik generował 469 748 dolarów obrotu, czy IBM (283 333 dolary) załoga powinna chyba była zapaść się ze wstydu pod ziemię na wieść oŻarty na bok. Jak to było możliwe, by zawodowym analitykom przez wiele lat umykały takie dysproporcje? Dopiero w marcu 2001 roku "Fortune" zadało pytanie: w jaki sposób Enron zarabia pieniądze?

Wszystko

Reklama
Reklama

co nie jest zakazane

- jest dozwolone!

Odpowiedź na to pytanie znaleziono prawie rok później, po ogłoszeniu przez spółkę upadłości. Okazało się, że dynamiczny wzrost obrotów Enrona brał się z twórczej eksploracji zasad księgowych, które umożliwiały firmie zapisywanie dochodów z dużych kontraktów na dostawy energii w całości po stronie zysków. Co to oznacza? To tak, jakby inwestor Merrill Lyncha sprzedał 10 tysięcy akcji za 500 milionów dolarów. Za realizację tej transakcji Merrill pobierze komisowe, powiedzmy 500 dolarów i tę właśnie liczbę zapisze w swoich księgach po stronie zysków. Jeżeli jednak posługiwałby się takimi samymi zasadami księgowania jak broker energii elektrycznej, mógłby jako zysk zapisać całe pół miliona sprzedanych akcji. Różnica między jednym a drugim zapisem tej samej transakcji wynosi dziesięć tysięcy procent!

Czy Enron popełnił przestępstwo? Nie. Miał prawo szacować swoje obroty w taki właśnie, zawyżony sposób, ponieważ Financial Accounting Standards Board - urząd, który odpowiada w USA za ustalanie zasad księgowania działalności gospodarczej - nie mógł zdecydować, według jakich reguł rejestrować duże, hurtowe kontrakty na dostawy energii. Ostatecznie zdecydowano, że każdy z "brokerów energii" ma wolną rękę, jeżeli chodzi o wybór metody zapisywania transakcji w księgach obrachunkowych. Enron wybrał metodę korzystniejszą dla siebie, czemu trudno się dziwić. W jaki sposób wypełniali swoje księgi jego rywale - Dynegy czy El Paso - brokerzy energii, którzy wciąż cieszą się zaufaniem zarówno analityków, jak i inwestorów?

Jak szeroko informowała prasa, po bankructwie Enrona okazało się również, że ów broker energii tworzył setki spółek zależnych dla ukrywania swoich długów. I znowu, na otoczenie się łańcuszkiem spółek Enronowi zezwalało prawo, tak samo jak i każdemu innemu notowanemu na giełdzie przedsiębiorstwu.

Zbrodnia i kara

Reklama
Reklama

15 lutego br. Melinda Harmon, sędzia federalny z Houston, połączyła 60 spraw wytoczonych przez akcjonariuszy Enrona w jeden pozew zbiorowy. Za głównego reprezentanta interesów akcjonariuszy Harmon uznała fundusz emerytalny Uniwersytetu Kalifornijskiego, który na bankructwie Enrona stracił najwięcej - 145 milionów dolarów.

O co tak naprawdę można oskarżyć Enrona? Występując o orzeczenie bankructwa firma straciła 63 miliardy rynkowej kapitalizacji. To na pewno astronomiczna liczba, którą da się odczuć w kieszeniach milionów inwestorów. Jednak między kwietniem 2000 roku a dniem dzisiejszym takie spółki, jak AOL Time Warner, EMC, Intel, JDS Uniphase, Microsoft, Nortel, Sun Microsystem, Cisco, WorldCom jeszcze boleśniej doświadczyły inwestorów.

Najmniej z nich, bo 155 miliardów dolarów rynkowej kapitalizacji, straciło Cisco. Najwięcej, 423 miliardy dolarów, stracił WorldCom. Akcje wszystkich wymienionych spółek, tak samo jak Enrona, były gorąco polecane przez analityków renomowanych domów maklerskich.

Bankrutujący Enron zwolnił 4000 z 20 600 pracowników. Czy to naprawdę tak dużo? W ubiegłym roku Nortel zwolnił 35 tysięcy, Chrysler - 26 tysięcy, Lucent - 22 tysiące... i tak dalej, i tak dalej.

Opinię publiczną szokuje się wartością pakietów akcji posiadanych przez członków zarządu Enrona. Jednak według podobnych reguł, równie pokaźnymi pakietami akcji wynagradzają swą pracę zarządy innych spółek.

Reklama
Reklama

Pozew zbiorowy, który będzie podstawą toczącej się w Houston sprawy, skierowany jest przeciwko 29 byłym oraz obecnym członkom zarządu Enrona oraz audytorowi przedsiębiorstwa Arthurowi Andersenowi. Prawnicy akcjonariuszy oskarżają ich przede wszystkim o tuszowanie prawdy o kondycji finansowej Enrona, kiedy przedsiębiorstwo zmierzało szybkimi krokami do bankructwa. Ponieważ interesy Uniwersytetu Kalifornijskiego reprezentuje kancelaria prawna Milberg, Weiss, Bershad, Hynes & Lerach - uważana za najlepszą w sprawach o łamanie prawa o papierach wartościowych - ona będzie reprezentować interesy wszystkich akcjonariuszy Enrona.

Sąd nad Enronem

może zmienić Amerykę

Zespół prawników poprowadzi legendarny William S. Lerach, który w ostatnich latach odnosił największe sukcesy w reprezentowaniu akcjonariuszy wobec spółek. W specjalnym oświadczeniu Lerach stwierdził: "Miliony Amerykanów zainwestowało w akcje Enrona, ponieważ zaufali biznesowym praktykom spółki oraz informacjom udzielanym przez jej zarząd oraz jej audytorów. To zaufanie zostało pogwałcone. W Enronie rodziny z całej Ameryki zainwestowały nie tylko pieniądze, ale swoje nadzieje na lepszą przyszłość i bezpieczeństwo socjalne".

Zarówno w pozwie, jak i oświadczeniu Leracha zarzuty wobec Enrona i Andersena zostały sformułowane w dość ogólnikowy sposób. Jak bowiem określić, gdzie kończą się legalne manewry zarządu przedsiębiorstwa, umożliwiające jego przetrwanie w ciężkich czasach, a zaczyna się karalne ukrywanie prawdy? Które firmy i ich audytorzy pogwałcili zaufanie pokładane w nich przez inwestorów, a których zyski i obroty spadły ze względu na kondycję gospodarki?

Reklama
Reklama

Część z zarzutów można by postawić innym podmiotom gospodarczym, ich audytorom oraz analitykom, których zbiorowa działalność doprowadziła do nadania hossie lat 90. spektakularnych wymiarów - co później skończyło się spektakularnym krachem. Ofiarami tego krachu są przecież miliony Amerykanów, którzy w akcjach zainwestowali nie tylko swoje pieniądze, ale nadzieje na lepszą przyszłość, bezpieczeństwo socjalne.

Tak, William S. Lerach przygotowuje w Houston sądową arenę, na której zostanie osądzony nie tylko Enron, nie tylko Wall Street, lecz rządząca finansową Ameryką w latach 90. pokusa wzbogacenia się w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Przy wykorzystaniu ułomności prawa. Za wszelką cenę. Sąd nad Enronem może zmienić Amerykę bardziej nawet niż dokonały tego procesy tytoniowe.

William S. Lerach jest prawnikiem. Próby moralnej naprawy Ameryki nie podejmuje się za darmo. W ubiegłym roku poprowadził swoją kancelarię do zwycięstwa w sprawie przeciwko holdingowi Cendant - powstałemu w 1997 roku z połączenia HFS, imperium franchisingowego Henry Silvermana oraz CUC International Waltera Forbesa. Wkrótce po połączeniu okazało się, że CUC "poprawiało" swoje księgi przynajmniej od 1995 roku, wytwarzając w tym czasie więcej niż 500 milionów dolarów papierowych zysków.

Cendant oraz jego firma audytorska Ernst & Young zostali zmuszeni do zapłacenia inwestorom 3,2 miliarda dolarów - był to "najbardziej wartościowy" dotychczas wyrok w sprawach o łamanie prawa o papierach wartościowych - z czego kancelaria prawna Milberg, Weiss, Bershad, Hynes & Lerach otrzymała 187 milionów dolarów. A przecież w porównaniu z Enronem sprawa Cendantu wydaje się prawniczą błahostką.

Dynamiczny wzrost obrotów Enrona brał się z twórczej eksploracji zasad księgowych, które umożliwiały firmie zapisywanie dochodów z dużych kontraktów na dostawy energii w całości po stronie zysków. Co to oznacza? To tak, jakby inwestor Merrill Lyncha sprzedał 10 tysięcy akcji za 500 milionów dolarów. Za realizację tej transakcji Merrill pobierze komisowe, powiedzmy 500 dolarów, i tę właśnie liczbę zapisze w swoich księgach po stronie zysków. Jeżeli jednak posługiwałby się takimi samymi zasadami księgowania, jak broker energii elektrycznej, mógłby jako zysk zapisać całe pół miliona sprzedanych akcji. Różnica między jednym a drugim zapisem tej samej transakcji wynosi dziesięć tysięcy procent!

Reklama
Reklama

1986 r. - Kenneth Lay zostaje prezesem i dyrektorem generalnym nowej spółki Enron - powstałej z połączenia firm Houston Natural Gas i InterNorth. Jednym z prezesów i dyrektorem ds. operacyjnych zostaje Jeffrey Skilling.

Sierpień 2000 r. - rekordowy kurs akcji Enrona - 90,56 USD.5 lutego 2001 r. - spotkanie zarządu Enrona z przedstawicielami Andersena, który zostaje audytorem spółki. Po raz pierwszy pojawiają się pytania dotyczące niejasności przy dokonywaniu niektórych transakcji przez koncern

12 lutego 2001 r. - Jeff Skilling zastępuje Kennetha Laya na stanowisku prezesa i dyrektora generalnego firmy.

21 czerwca 2001 r. - podczas pobytu w Kalifornii Jeff Skilling zostaje trafiony tortem. Enron jest bowiem krytykowany, że skorzystał finansowo na kryzysie, który ogarnął sektor energetyczny w tym stanie.

14 sierpnia 2001 r. - Skilling rezygnuje z funkcji prezesa i dyrektora generalnego spółki, wskazując na powody osobiste. Na stanowisko to powraca Kenneth Lay.

15 sierpnia 2001 r. - wiceprezes Enrona Sharron Watkins wysyła anonimowy list do Kennetha Laya, w którym opisuje swoje podejrzenia dotyczące prowadzenia księgowości w spółce.

21 sierpnia 2001 r. - podejrzenia Sharron Watkins potwierdza jeden z członków zarządu Andersena, James Hecker, który wysyła list do wszystkich pracowników, ostrzegając przed nielegalnymi praktykami księgowymi stosowanymi w Enronie.

16 października 2001 r. - Enron publikuje pierwszą od czterech lat stratę kwartalną i informuje o konieczności dokonania odpisów w wysokości 1 mld USD.

17 października 2001 r. - pierwszy obszerny artykuł w "The Wall Street Journal", opisujący faktyczną sytuację finansową koncernu.

22 października 2001 r. - kondycję finansową Enrona zaczyna badać amerykańska komisja papierów wartościowych i giełd (SEC). Śledztwem objęta jest przede wszystkim działalność dyrektora finansowego koncernu, Andrew Fastowa.

24 października 2001 r. - Fastow rezygnuje ze stanowiska. Zastępuje go Jeff McMahon.

 8 listopada 2001 r. - Enron przyznaje oficjalnie, że po raz pierwszy zawyżono zyski spółki w 1997 r. (aż o 600 mln USD).

 9 listopada 2001 r. - zarząd zgadza się na przejęcie koncernu za 9 mld USD w akcjach przez firmę Dynegy. Chevron Texaco zgadza się doinwestować Enron kwotą 1,5 mld USD.

28 listopada 2001 r. - czołowe agencje ratingowe obniżają ocenę obligacji Enrona do poziomu obligacji śmieciowych.

 2 grudnia 2001 r. - Enron zgłasza na podstawie Rozdziału 11 Konstytucji USA wniosek o rozpoczęcie procesu upadłościowego. Jest to największe bankructwo w historii amerykańskiego rynku.

 3 grudnia 2001 r. - zwolnienie 4 tys. pracowników firmy. Dynegy decyduje się na przejęcie tylko części działalności koncernu (Northern Natural Gas Pipeline).

13 grudnia 2001 r. - przedstawiciele Andersena zeznają w Kongresie, że ostrzegali wcześniej Enron przed możliwością bankructwa.

18 grudnia 2001 r. - w Kongresie zeznają pracownicy Enrona i inwestorzy, którzy w wyniku bankructwa firmy stracili oszczędności całego życia.

 9 stycznia 2002 r. - w sprawie praktyk księgowych w Enronie zostaje wszczęte śledztwo kryminalne.

11 stycznia 2002 r. - szwajcarski bank UBS przejmuje kontrolę nad działalnością firmy w branży energetycznej.

17 stycznia 2002 r. - Enron rezygnuje z usług Andersena.

23 stycznia 2002 r. - ze stanowiska prezesa i dyrektora generalnego ustępuje Kenneth Lay. Twierdzi, że nie jest w stanie skutecznie przeprowadzić restrukturyzacji spółki.

29 stycznia 2002 r. - tymczasowym dyrektorem generalnym koncernu, który ma zająć się jego restrukturyzacją, zostaje Stephen Cooper.

 1 lutego 2002 r. - wiedząc o powiązaniach administracji prezydenta George`a W. Busha z Enronem, Kongres żąda, by w Białym Domu nie niszczono żadnych dokumentów dotyczących tej firmy.

 4 lutego 2002 r. - wewnętrzne śledztwo w firmie potwierdza, że systematycznie manipulowano jej wynikami finansowymi.

12 lutego 2002 r. - Kenneth Lay korzysta z przysługującego mu prawa i nie chce zeznawać na temat działalności koncernu.

15 lutego 2002 r. - powstaje raport mówiący o tym, że Enron od 4-5 lat nie płacił podatków.

26 lutego 2002 r. - Senat podważa wiarygodność wypowiedzi Jeffa Skillinga, który wcześniej w Kongresie zapewniał, że nic nie wiedział o nielegalnych praktykach księgowych w firmie i odchodząc nie miał informacji na temat jej faktycznej kondycji finansowej.

27 lutego 2002 r. - szef Fed Alan Greenspan mówi w Kongresie, że nielegalne praktyki księgowe były głównym powodem upadku Enrona.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama