Wielotygodniowa zła passa na rynkach akcji wreszcie została przełamana. Optymizm inwestorów wzrósł pod wpływem dobrych informacji makroekonomicznych. W środę szef Fed Alan Greenspan zaprezentował politykę monetarną Komitetowi Usług Finansowych Izby Reprezentantów. Czyni to co pół roku. W porównaniu z poprzednim przemówieniem z lipca 2001 r. w lutowym dominowały jednak akcenty optymistyczne. Niewiele miejsca poświęcił czynnikom ryzyka.
Szef Fed zaznaczył, że widzi objawy umiarkowanego ożywienia w gospodarce. W tym roku PKB Stanów Zjednoczonych ma zwiększyć się o 2,5%. Wzrost ten ma nastąpić przy niskiej inflacji (1,5%). Przemówienie, mimo że jak zwykle powściągliwe, zostało pozytywnie odebrane przez inwestorów. Na ich zachowanie wpłynęły korzystnie także raport o indeksie NAPM. Okazało się, że wskaźnik ten wzrósł do 53,1 pkt. w lutym z 45,1 pkt. miesiąc wcześniej.
Sporą niespodzianką była rewizja w górę wzrostu gospodarczego, odnotowanego w IV kwartale 2001 r. Departament Handlu poinformował bowiem w czwartek, że PKB zwiększył się o 1,4%, podczas gdy według pierwszych publicznie rozpowszechnionych szacunków miał wzrosnąć o symboliczne 0,2%. Rewizja ta nie dość, że aż siedmiokrotnie przewyższyła pierwotne dane, to dodatkowo jeszcze przerosła oczekiwania analityków. Z sondażu Breifing.com wynikało, że spodziewali się oni 0,9-proc. wzrostu PKB. Główny ekonomista banku inwestycyjnego Merrill Lynch Bruce Steinberg stwierdził nawet, że "gospodarka radzi sobie lepiej niż ktokolwiek mógł 3-4 miesiące temu przypuszczać".
W minionym tygodniu nieznacznie poprawiła się sytuacja techniczna na głównych indeksach rynków akcji za oceanem. Najbardziej ta poprawa widoczna jest na indeksie tzw. starej ekonomii. DJIA przełamał obie średnie kroczące i ponownie wkroczył w obszar powyżej 10 000 pkt. W środę i czwartek aktywność strony popytowej doprowadziła niemal do przełamania tegorocznego maksimum z 4 stycznia.
Niestety, w przypadku pozostałych dwóch wiodących indeksów (S&P 500 i Nasdaq Composite) słowo "poprawa" jest nieco na wyrost. S&P 500 wprawdzie uformował drugie dno, ale wciąż nie może wybić się ponad linię sygnalną i dopełnić formacji podwójnego dna. Inna sprawa, że średnioterminowa średnia krocząca na wysokości 1120 pkt. znacznie utrudnia bykom rozwinięcie skrzydeł.