Przeciwnicy jego powołania na stanowisko szefa NBP wskazywali na ten argument. Jak osoba, która jest powszechnie nielubiana, przekona Polaków do twardej i restrykcyjnej polityki pieniężnej i wyrzeczeń z nią związanych? - pytali. I rzeczywiście - Rada Polityki Pieniężnej, której Leszek Balcerowicz jest przewodniczącym, nie cieszy się wielką popularnością. Być może po części właśnie ze względu na jego osobę, choć - co zapewne nie jest powszechnie wiadome - nie jest on zwolennikiem wysokich stóp procentowych. Odkąd został szefem banku centralnego, stopy procentowe spadły już o 9 pkt. proc., czyli prawie o połowę (stopa interwencyjna obniżyła się z 19 do 10%). A żadna z decyzji o redukcji nie została podjęta bez jego udziału.
Niechęć do Leszka Balcerowicza wśród Polaków zaczęła się w 1989 r., gdy został wicepremierem i ministrem finansów w pierwszym niekomunistycznym rządzie, kierowanym przez Tadeusza Mazowieckiego, z zadaniem przestawienia polskiej gospodarki na tory rynkowe. Do tego zadania był przygotowany, gdyż jeszcze w latach 1978-81 kierował zespołem ekonomistów, którzy przygotowywali projekty reform gospodarczych, mających usprawnić gospodarkę w ramach PRL, a potem, pod koniec lat 80., doradzał NSZZ Solidarność.
Wprowadzona przez niego terapia szokowa, która zakładała poddanie państwowych przedsiębiorstw reżimowi warunków rynkowych, spowodowała jako efekt uboczny falę bankructw i pojawienie się bezrobocia. Tego część Polaków do tej pory nie może darować Balcerowiczowi. Jednak jego plan zadziałał - inflacja zaczęła spadać, a gospodarka rozwijała się, choć te efekty zaczęły być widoczne, gdy obecny prezes NBP przestał być szefem resortu finansów (był nim w dwóch rządach - Tadeusza Mazowieckiego oraz Jana Krzysztofa Bieleckiego).
W 1995 r. powrócił do polityki. Został szefem Unii Wolności, a w 1997 r. poprowadził ją do sukcesu w wyborach. I znowu wrócił na ul. Świętokrzyską do gmachu Ministerstwa Finansów jako jego szef oraz objął tekę wicepremiera.
Ten come-back nie był już zbyt udany. Gospodarka bowiem zwalniała, osłabiana kolejnymi kryzysami zagranicznymi. Leszek Balcerowicz próbował przeforsować pomysły, które nie znajdywały posłuchu w AWS, głównego ugrupowania koalicji rządzącej. Przepadł więc pomysł obniżenia podatków czy wprowadzenia jednej stawki. Nie udało się zreformować finansów publicznych.