Reklama

Twardy, nielubiany

Leszek Balcerowicz po tym, jak w 1989 r. wdrożył w Polsce reformy gospodarcze, które dość szybko zaczęły przynosić wzrost gospodarczy, cieszy się dużym zaufaniem za granicą. Samych doktoratów honoris causa ma 10, a inne nagrody trudno zliczyć. Jednak w Polsce jest osobą nielubianą. Widać to w wynikach badań opinii publicznej, w których zwykle plasuje się w czołówce osób publicznych obdarzanych najmniejszym zaufaniem.

Publikacja: 02.03.2002 08:32

Przeciwnicy jego powołania na stanowisko szefa NBP wskazywali na ten argument. Jak osoba, która jest powszechnie nielubiana, przekona Polaków do twardej i restrykcyjnej polityki pieniężnej i wyrzeczeń z nią związanych? - pytali. I rzeczywiście - Rada Polityki Pieniężnej, której Leszek Balcerowicz jest przewodniczącym, nie cieszy się wielką popularnością. Być może po części właśnie ze względu na jego osobę, choć - co zapewne nie jest powszechnie wiadome - nie jest on zwolennikiem wysokich stóp procentowych. Odkąd został szefem banku centralnego, stopy procentowe spadły już o 9 pkt. proc., czyli prawie o połowę (stopa interwencyjna obniżyła się z 19 do 10%). A żadna z decyzji o redukcji nie została podjęta bez jego udziału.

Niechęć do Leszka Balcerowicza wśród Polaków zaczęła się w 1989 r., gdy został wicepremierem i ministrem finansów w pierwszym niekomunistycznym rządzie, kierowanym przez Tadeusza Mazowieckiego, z zadaniem przestawienia polskiej gospodarki na tory rynkowe. Do tego zadania był przygotowany, gdyż jeszcze w latach 1978-81 kierował zespołem ekonomistów, którzy przygotowywali projekty reform gospodarczych, mających usprawnić gospodarkę w ramach PRL, a potem, pod koniec lat 80., doradzał NSZZ Solidarność.

Wprowadzona przez niego terapia szokowa, która zakładała poddanie państwowych przedsiębiorstw reżimowi warunków rynkowych, spowodowała jako efekt uboczny falę bankructw i pojawienie się bezrobocia. Tego część Polaków do tej pory nie może darować Balcerowiczowi. Jednak jego plan zadziałał - inflacja zaczęła spadać, a gospodarka rozwijała się, choć te efekty zaczęły być widoczne, gdy obecny prezes NBP przestał być szefem resortu finansów (był nim w dwóch rządach - Tadeusza Mazowieckiego oraz Jana Krzysztofa Bieleckiego).

W 1995 r. powrócił do polityki. Został szefem Unii Wolności, a w 1997 r. poprowadził ją do sukcesu w wyborach. I znowu wrócił na ul. Świętokrzyską do gmachu Ministerstwa Finansów jako jego szef oraz objął tekę wicepremiera.

Ten come-back nie był już zbyt udany. Gospodarka bowiem zwalniała, osłabiana kolejnymi kryzysami zagranicznymi. Leszek Balcerowicz próbował przeforsować pomysły, które nie znajdywały posłuchu w AWS, głównego ugrupowania koalicji rządzącej. Przepadł więc pomysł obniżenia podatków czy wprowadzenia jednej stawki. Nie udało się zreformować finansów publicznych.

Reklama
Reklama

Rząd postawił na cztery reformy, którym na początku Leszek Balcerowicz był przeciwny, i każda z nich - jak się okazało - skażona była mniejszymi lub większymi błędami. Coraz gorsze swoje notowania posłowie koalicji rządzącej próbowali ratować wzrostem wydatków budżetowych. Fotel ministerialny zostawił w połowie 2000 r., gdy Unia Wolności zdecydowała się na wyjście z koalicji. Wkrótce po tym przestał być szefem partii.

Wtedy okazało się, iż Hanna Gronkiewicz-Waltz, szefowa NBP, chce zrezygnować z tej funkcji. Jako jednego z kandydatów wymieniano właśnie Leszka Balcerowicza i on ostatecznie zwyciężył w rywalizacji m.in. z Markiem Belką, obecnym ministrem finansów.

O swoim życiu prywatnym Leszek Balcerowicz nie lubi mówić, co utwierdza jego wizerunek jako zimnego i pracowitego technokraty. Na tyle zimnego, że gdy w 1997 roku pojawiał się w spotach reklamowych swojej partii, wielu publicystów zwróciło uwagę, iż się w nich uśmiechał. Jest żonaty, ma troje dzieci. Dba też o kondycję, codziennie biega.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama