Reklama

Dopłaty coraz groźniejsze

Zapowiada się, że OFE Bankowy znowu nie osiągnie minimalnej stopy zwrotu. Dla zarządzającego nim PTE PKO/Handlowy będzie to oznaczało konieczność dopłacenia do funduszu kilkunastu milionów złotych. O ile dla większości towarzystw obecnie ewentualna dopłata nie stanowi dużego problemu, to za 2-3 lata może oznaczać koniec działalności danego PTE.

Publikacja: 06.03.2002 07:43

W okresie od końca marca 2000 do końca lutego br. jednostka OFE Bankowy zwiększyła wartość o zaledwie 4,66%. Tymczasem średnia ważona dla tego okresu dla całego rynku wynosi 15,22%, czyli do minimalnej wymaganej stopy zwrotu, która wynosi 7,61%, Bankowemu brakowało prawie 3 pkt. proc. Gdyby PTE PKO/Handlowy musiało już w lutym uzupełnić różnicę między osiągniętą przez fundusz a minimalną wymaganą stopą zwrotu, do każdej jednostki musiałoby dopłacić 39 groszy. Łącznie kosztowałoby je to blisko 20 mln zł.

Dla zarządzających Bankowym pewnym pocieszeniem może być fakt, że dopłatą jest zagrożony jeszcze jeden fundusz - Skarbiec-Emerytura. Jednak w tym przypadku ewentualna dopłata na jednostkę wyniosłaby 5 gr (wg wyników z lutego), czyli łącznie niewiele ponad 1,6 mln zł.

Dla PTE PKO/Handlowy wyłożenie kolejnych 20 mln zł na dopłaty do funduszu (do tej pory wydało na to już blisko 40 mln zł) nie powinno być problemem i klienci otrzymają owe 39 gr na jednostkę. Jednak za jakiś czas dopłata rzędu 30-40 gr na jednostkę mogłaby oznaczać dla PTE bankructwo.

Od marca 2000 r. aktywa Bankowego wzrosły prawie o 540 mln zł. Gdyby fundusz utrzymał tę dynamikę przez następne dwa lata i na koniec tego okresu znowu musiał dopłacić 39 gr na jednostkę, musiałby wyłożyć już blisko 35 mln zł.

Jeszcze większe kwoty musiałyby wyłożyć towarzystwa zarządzające funduszami o większych aktywach, a w przypadku największych OFE już teraz konieczność dopłaty na tym poziomie mogłaby oznaczać nawet bankructwo towarzystwa. Np. PTE Commercial Union na taką dopłatę już teraz musiałoby wydać ponad 160 mln zł, a PTE ING Nationale-Nederlanden - 120 mln zł. Z tym, że przy obecnej metodzie wyliczania średniej ważonej stopy zwrotu (a więc uwzględniającej udział danego towarzystwa w aktywach wszystkich OFE), największym funduszom dopłata nigdy nie będzie grozić.

Reklama
Reklama

Obawiają się zaś jej fundusze małe i średnie. - Za jakiś czas dopłata byłaby dużo bardziej kosztowna niż to jest obecnie. Mogłaby grozić nawet bankructwem, o ile akcjonariusze nie chcieliby wspomóc PTE. Jedynym ratunkiem dla nas jest trzymanie się benchmarku, wyznaczanego przez największe OFE, co jednak powoduje, iż praktycznie wszystkie decyzje inwestycyjne są podejmowane za nas. Nawet gdy chodzi o inwestycję w pojedynczą spółkę - powiedział PARKIETOWI pragnący zachować anonimowość zarządzający OFE. - Wpływ minimalnej stopy zwrotu na cały rynek jest negatywny - powiedział inny zarządzający OFE. - Nie działa ona na dużych, co powoduje, iż OFE zachowują się jak stado baranów i kopiują najgłupsze nawet inwestycje OFE Commercial Union.

Na dodatek, jak pokazuje przykład Bankowego, jeśli raz się uzyska wynik poniżej minimalnej wymaganej stopy zwrotu, trudno potem go poprawić. Dlatego większość zarządzających jest za zmianą sposobu albo za całkowitą likwidacją średniej ważonej i minimalnej stopy zwrotu. - Obecnie grozi ona bowiem powstaniem bąbla spekulacyjnego oraz deformacją całego rynku kapitałowego - powiedział Adam Chełchowski, członek zarządu OFE Winterthur.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama