Na konferencji prasowej, na której Messier miał to ogłosić, pojawił się on w doskonałym nastroju, w relacjach z tego wydarzenia podkreślano imponującą opaleniznę szefa Vivendi Universal.
Próbował pomniejszyć znaczenie ujemnego rezultatu. Powiedział, że: "kiedy kupuje się aktywa po wysokiej cenie płacąc gotówką, jak to czynią niektóre grupy, a później rynek je przecenia, mamy wówczas do czynienia z destrukcją wartości. Kiedy jednak transakcja ma charakter papierowy, staje się to mniej oczywiste".
Zakup walorów Canal+ i Seagrama kosztował (w papierach) korporację Messiera 39 mld euro, a obecnie ich wartość jest o jedną trzecią mniejsza. Prezes Vivendi, niegdyś spółki z sektora użyteczności publicznej, twierdzi, że gdyby korporacja latem 2000 r. nie weszła w nowe dziedziny, dzisiaj jej akcje byłyby tańsze o 5-10 euro.
Poziom zadłużenia koncernu (29 mld euro) w relacji do funduszy własnych Messier ocenia jako rozsądny. W pionie medialno-łącznościowym wynosi ono 14,6 mld euro według standardów francuskich, a zgodnie z normami amerykańskimi 19,1 mld euro.