Spółka oraz wynajęte przez nią banki - Credit Lyonnaise i HSBC Holdings - właśnie rozpoczęły szereg spotkań z potencjalnymi inwestorami i prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu rozpoczną budowę księgi popytu na akcje ASF. Wśród chętnych na te walory znalazł się m.in. francuski koncern budowlany Bouygues, znany też z działalności na rynku telekomunikacyjnym, który zarządza innymi francuskimi drogami poprzez spółkę zależną Cofiroute. Ponadto mówi się też o największym hiszpańskim właścicielu autostrad - Autopistas Concesionaria Espanola.
Emisję tę będzie wspomagać zakrojona na szeroką skalę 10-dniowa kampania reklamowa w mediach. Debiut ASF na giełdzie zaplanowany jest na początek kwietnia.
Analitycy spodziewają się, że oferta francuskiej spółki, która jest właścicielem sieci płatnych autostrad na południu Francji o długości prawie 2,8 tys. kilometrów, spotka się z dużym zainteresowaniem wśród inwestorów. - Przede wszystkim spółka nie jest uzależniona od wahań koniunkturalnych w gospodarce. Ludzie podróżują samochodami po autostradach zawsze i zawsze dokonują opłat - twierdzi cytowany przez Bloomberga Thierry Girardet z paryskiego funduszu Fival S.A. W ub.r. ASF miała przychody na poziomie 1,9 mld euro. Pewien niepokój wśród inwestorów może wzbudzić jednak zadłużenia koncernu w wysokości 8,3 mld euro.
Francuski rząd i zarząd ASF nie ukrywają, że do IPO zachęcił ich przykład największego w Europie operatora autostrad (ASF jest na drugiej pozycji) - włoskiego koncernu Autostrade SpA. Obecnie notowania tej spółki na giełdzie mediolańskiej są na najwyższym poziomie w historii, a od czasu dołka po 11 września ub.r. akcje zyskały już na wartości 40%. Włosi również nie wykluczają możliwości zainwestowania w ASF.