Reklama

Polska droga i ryzykowna

Zagraniczni inwestorzy nie interesują się polskimi funduszami inwestycyjnymi. Nie przekonują ich lepsze wyniki ani silny złoty, który dodatkowo zwiększa rentowność inwestycji w Polsce. Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie popyt na nasze fundusze się zwiększył.

Publikacja: 21.03.2002 07:49

Nadal opłaca się inwestować w polskie fundusze obligacji i rynku pieniężnego. W tym roku wprawdzie nie zarobią już tyle ile w zeszłym (najlepsze obligacyjne dały w 2001 r. zysk przekraczający 20%), ale wciąż są lepsze od funduszy bezpiecznych inwestujących np. na rynkach UE. Wynika to z wyższej rentowności naszych papierów dłużnych. Pięcioletnie obligacje (PS) osiągnęły na ostatnim przetargu średnią rentowność 8,97%, podczas gdy np. papiery niemieckie z pięcioletnim okresem do wykupu mają obecnie dwukrotnie niższą rentowność, wynoszącą 4,83%.

W tym roku lepsze wyniki od swoich konkurentów z Zachodu mają też nasze fundusze akcyjne. WIG20 zyskał od początku stycznia 9,8%, a WIG podniósł się o 7% (dane do 20 marca). W tym samym czasie np. DJ Eurostoxx 50 stracił 0,9%. Na korzyść zagranicznych inwestorów działa też ciągle silny złoty, który zwiększa opłacalność inwestowania w Polsce.

Tymczasem tylko PKO/CS TFI zauważyło w ostatnim czasie zwiększenie zainteresowania swoimi produktami ze strony inwestorów zagranicznych. Nadal stanowią oni jednak mniej niż 1% z ponad 80 tys. wszystkich uczestników funduszy zarządzanych przez PKO/CS.

- Większość tych klientów to inwestorzy z Niemiec, ale są też Amerykanie, Austriacy i Belgowie. Są to z reguły osoby polskiego pochodzenia - mówi Cezary Burzyński, wiceprezes PKO/CS TFI. - Mamy coraz więcej telefonów od obcokrajowców oraz obserwujemy wzrost liczby odwiedzin na naszych stronach internetowych. Obecnie wejścia dokonywane za granicą stanowią ok. 7% wszystkich odwiedzin na naszych stronach - dodaje.

Według C. Burzyńskiego, inwestorzy zagraniczni pytają przede wszystkim o to, kiedy będą mogli kupować jednostki przez internet. - Zgodnie z obowiązującym prawem dewizowym, zagraniczni inwestorzy kupujący jednostki uczestnictwa w polskich funduszach muszą korzystać z pośrednictwa biur maklerskich - wyjaśnia dr Marek Grzybowski, partner w Kancelarii Linklaters. - Planowana nowelizacja przepisów dewizowych znosi te ograniczenia. Będzie więc można inwestować w fundusze np. przez internet - dodaje. Rządowy projekt ustawy prawo dewizowe trafił do Sejmu. Nowe przepisy mają wejść w życie w październiku tego roku.

Reklama
Reklama

Pozostałe TFI nie zauważyły w ostatnim czasie zwiększonego zainteresowania swoimi funduszami ze strony zagranicy. - Mamy zaledwie kilku takich klientów. Są wśród nich osoby fizyczne i instytucje. Ale nowi inwestorzy się nie pojawiają - mówi Monika Wróblewska z ING TFI. - Niewielu zagranicznych inwestorów wpłaciło pieniądze do naszych funduszy - twierdzi Ada Kostrz-Kostecka, dyrektor PR w Pioneer Pekao TFI. Podobna sytuacja panuje też w Union Investment i DWS.

- Dobre wyniki polskich funduszy nie przekonują zagranicznych inwestorów. Wciąż traktują oni nasz rynek jako bardzo ryzykowny. Poza tym wolą, aby jednostki były wyceniane w rodzimych walutach. Ważne jest też dla nich, aby wyniki funduszu można było ocenić w horyzoncie kilkuletnim, a nasze fundusze są jeszcze bardzo młode - uważa Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union-Investment TFI. - W zasadzie nie ma znaczenia to, że wyniki naszego funduszu obligacji są znacznie lepsze od pozostałych funduszy dłużnych oferowanych na świecie przez Union-Investment - dodaje.

Zwraca on uwagę na fakt, że Union-Investment sprzedaje na rynku niemieckim fundusz dłużny inwestujący w krajach kandydujących do UE, który cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. - Fundusz jest zarejestrowany na rynku niemieckim, wyceniany w euro, a przy tym inwestuje w papiery dłużne o wyższej rentowności niż w Niemczech. Daje to inwestorom poczucie bezpieczeństwa i wrażenie, że nie ponoszą ryzyka walutowego - mówi Z. Jakubowski.Według A. Kostrz-Kosteckiej, zagranicznym inwestorom niezbyt opłaca się wchodzić do polskich funduszy i ponosić wszelkich opłat z tym związanych. Wolą sami kupić papiery skarbowe.

Zagraniczne fundusze mają z reguły niższe opłaty od tych, które oferowane są w Polsce. Poza tym, w krajach, w których rynek funduszy jest dobrze rozwinięty, inwestorzy mają większe możliwości wynegocjowania niższych stawek. Promowanie sprzedawanych w Polsce produktów raczej nie leży też w interesie firm-matek działających w Polsce TFI, które raczej niechętnie oddają swoich klientów nawet towarzystwom z tej samej grupy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama