Reklama

Polskie akcje nie są w modzie

Bilans miesiąca nie jest imponujący - WIG20 w trendzie bocznym, aktywność inwestorów, mierzona obrotami, najniższa od września 2001 roku. Zakres wahań indeksu ograniczył się do 85 punktów, zamknięcie wypadło na poziomie 1339,1 pkt. Najlepiej radziły sobie spółki informatyczne (właściwiej byłoby napisać: Prokom), których indeks wzrósł ponad 6%. ...

Publikacja: 29.03.2002 09:38

Godne podkreślenia jest także utrzymanie się trendów wzrostowych na akcjach największych banków. W niełasce były spółki telekomunikacyjne - WIG-Telekomunikacja stracił w marcu prawie 15%.

W trendzie bocznym

Po tym, jak pod koniec lutego WIG20 spadł poniżej linii trendu wzrostowego, można było oczekiwać spadku kursów. Okazało się jednak, że kupujący mają dość sił, by utrzymać rynek przynajmniej w trendzie bocznym. W pewnym momencie, kiedy na początku miesiąca indeks osiągnął najwyższą wartość od czterech tygodni (1407 pkt.), wydawało się nawet, że byki są w stanie doprowadzić indeks przynajmniej do szczytu z początku stycznia, który znajduje się na wysokości 1464 pkt. Nic z tego - kolejne sesje to spadek wskaźnika 25 marca (do 1322 pkt.), co z kolei wydało się przechylać szalę na stronę niedźwiedzi. Tym razem to podaży zabrakło determinacji i mimo że indeks na koniec marca jest bliżej trendu spadkowego niż był na początku miesiąca, to wciąż nie ma rozstrzygnięcia.

Na tle wskaźników zagranicznych WIG20 prezentuje się słabo, a szczególnie martwi porównanie z innymi indeksami z naszego regionu. O ile jeszcze do końca stycznia tempo wzrostu plasowało nasz wskaźnik w światowej czołówce, to w ostatnich tygodniach sytuacja uległa zmianie. Żeby ograniczyć porównanie tylko do naszego regionu - na początku marca budapeszteński BUX osiągnął 52-tygodniowe maksimum, a moskiewski RTS zanotował 19 marca najwyższą wartość od trzech lat. To dowód na to, że polskie akcje nie są ostatnio w modzie wśród inwestorów zagranicznych. A bez kapitału zagranicznego skazani jesteśmy na krótkotrwałe zrywy, których rytm często wyznaczają przelewy z ZUS do OFE.

Banki i Prokom trzymają WIG20

Reklama
Reklama

Utrzymanie trendu bocznego indeks WIG20 zawdzięcza bankom i Prokomowi. W marcu wzrosty kontynuowały największe spółki z sektora bankowego: Pekao, BRE i BZ WBK. Pekao i BZ WBK zanotowały najwyższe kursy w historii (odpowiednio 111 i 69,2 zł), ale od pewnego czasu trend na rynku tych akcji rozwija się trochę inaczej.

Na wykresie Pekao widać coraz mniejszą dynamikę tendencji, co znajduje odzwierciedlenie w nachodzących na siebie kolejnych falach wzrostowych i spadkowych. Na środowej sesji wykres kursu spadł nieznacznie poniżej głównej linii trendu wzrostowego, co stawia pod znakiem zapytania utrzymanie się Pekao wśród liderów rynku w nachodzących tygodniach. W przypadku BZ WBK nic nie stoi na przeszkodzie, by historyczne maksimum z 8 marca zostało przekroczone. Analiza wykresu BRE wskazuje, że podobnie jak w przypadku Pekao może trwać proces odwracania trendu wzrostowego. Potwierdzeniem, że tak właśnie jest, będzie spadek notowań poniżej 127,5 zł.

Miano lidera wśród największych spółek należy się w marcu Prokomowi. Kurs tych akcji zyskał 16% i kończy miesiąc w trendzie wzrostowym, 50 groszy poniżej 52-tygodniowego maksimum. Mimo że dynamika trendu pozostawia nieco do życzenia, Prokom ma wszelkie szanse, żeby również w najbliższych tygodniach zaliczać się do liderów.

Drugi najlepszy wynik spośród spółek z WIG20 odnotowała w marcu Netia, której notowania zyskały 15%. Jednak ten papier już od prawie pół roku znajduje się w trendzie bocznym, a ponieważ ostatnie wzrosty znacznie przybliżyły wykres kursu do górnego ograniczenia tej tendencji, nie spodziewałbym się powtórzenia tak dobrego wyniku również w kwietniu. Jak można przeczytać w książkach, w trendzie bocznym należy "kupować słabość" i "sprzedawać siłę", co oznacza, że akcje kupuje się, kiedy zbliżają się do wsparcia, a sprzedaje, kiedy na horyzoncie pojawia się opór.Poza Netią

telekomunikacja w odwrocie

Nie licząc Netii, marzec nie był udany dla spółek telekomunikacyjnych. Spadki boleśnie odczuli przede wszystkim posiadacze papierów Elektrimu, które straciły na wartości ponad 30%. Na sesji 25 marca walorami tymi handlowano po 5,3 zł, co było najniższym kursem od 8 lat. Odwrócenia niekorzystnej tendencji nie widać, a wobec najniższego kursu od tak długiego czasu trudno wyznaczyć jakiś poziom, na którym można oczekiwać uaktywnienia popytu.

Reklama
Reklama

Trend spadkowy był także udziałem TP SA, której akcje na koniec miesiąca wyceniane były o 11% niżej niż na ostatniej sesji lutego. Zważywszy że po czterech tygodniach walki sprzedającym udało się doprowadzić do wybicia w dół z trendu bocznego i sprowadzić kurs do najniższego od pięciu miesięcy poziomu, również w tym wypadku trudno być optymistą. Najbliższe wsparcie wyznaczane jest przez dołek z września zeszłego roku, znajdujący się na wysokości 10,5 zł.

Analogiczne wsparcie, z tym że na poziomie 20 zł, testuje spadający od początku roku Szeptel. Poniżej 20 zł za akcję spółka po raz ostatni była wyceniana w styczniu 2000 roku.

Brak zainteresowania

małymi spółkami

Marcowe notowania udowodniły, że małe spółki (szczególnie te notowane na dwóch fixingach) znalazły się zupełnie poza głównym nurtem wydarzeń. Skupiający takie firmy WIRR przez cały miesiąc regularnie spadał, żeby na sesji 26 marca mieć jedynie 1585 pkt. To najniższa wartość wskaźnika od listopada 1999 roku. Najmniejsze spółki nie odczuły praktycznie ożywienia koniunktury, które miało miejsce między wrześniem 2001 a styczniem 2002 r. W czasie kiedy WIG20 zyskał prawie 50%, WIRR wzrósł zaledwie o 11%, osiągając szczyt już na początku listopada zeszłego roku.

Wyraźny trend spadkowy jest także udziałem indeksu cenowego, skupiającego wszystkie firmy notowane na GPW. Wartość tego wskaźnika jest bliska pięciomiesięcznego minimum i tylko o 6% wyższa od dołka z października zeszłego roku.

Reklama
Reklama

Ten brak potwierdzenia trendu wzrostowego zarówno ze strony wskaźnika szerokiego rynku, jak i indeksu małych spółek pokazuje, że to, co dzieje się na GPW od października 2001 r., nie jest hossą, a jedynie korektą bessy. Niestety, marzec nie przyniósł zadowalającej odpowiedzi na pytanie, czy ten korekcyjny trend został już zakończony.

Złoty zyskał do dolara

Swoją pozycję w stosunku do dolara umocnił złoty. Nasza waluta podrożała (na rynku międzybankowym) niemal o 3%, a na sesji 21 marca kurs amerykańskiej waluty spadł do 4,095 zł, co było najniższym poziomem od dwóch miesięcy.

Także w porównaniu z euro złoty zyskuje. Na sesji czwartkowej zmienił się trend i po sześciu tygodniach konsolidacji notowania euro (3,58 zł) wybiły się w dół.

W czasie, kiedy trend na rynku akcji, a co za tym idzie, również na związanych z nimi kontraktach, ma kierunek boczny, futures walutowe mogą być szczególnie korzystną inwestycją. Na GPW kontrakty czerwcowe na dolara znajdują się w trendzie spadkowym od początku lutego, a ich kurs jest najniższy od prawie trzech miesięcy. Po czwartkowej sesji dołączyły do nich również czerwcowe kontrakty na euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama