Godne podkreślenia jest także utrzymanie się trendów wzrostowych na akcjach największych banków. W niełasce były spółki telekomunikacyjne - WIG-Telekomunikacja stracił w marcu prawie 15%.
W trendzie bocznym
Po tym, jak pod koniec lutego WIG20 spadł poniżej linii trendu wzrostowego, można było oczekiwać spadku kursów. Okazało się jednak, że kupujący mają dość sił, by utrzymać rynek przynajmniej w trendzie bocznym. W pewnym momencie, kiedy na początku miesiąca indeks osiągnął najwyższą wartość od czterech tygodni (1407 pkt.), wydawało się nawet, że byki są w stanie doprowadzić indeks przynajmniej do szczytu z początku stycznia, który znajduje się na wysokości 1464 pkt. Nic z tego - kolejne sesje to spadek wskaźnika 25 marca (do 1322 pkt.), co z kolei wydało się przechylać szalę na stronę niedźwiedzi. Tym razem to podaży zabrakło determinacji i mimo że indeks na koniec marca jest bliżej trendu spadkowego niż był na początku miesiąca, to wciąż nie ma rozstrzygnięcia.
Na tle wskaźników zagranicznych WIG20 prezentuje się słabo, a szczególnie martwi porównanie z innymi indeksami z naszego regionu. O ile jeszcze do końca stycznia tempo wzrostu plasowało nasz wskaźnik w światowej czołówce, to w ostatnich tygodniach sytuacja uległa zmianie. Żeby ograniczyć porównanie tylko do naszego regionu - na początku marca budapeszteński BUX osiągnął 52-tygodniowe maksimum, a moskiewski RTS zanotował 19 marca najwyższą wartość od trzech lat. To dowód na to, że polskie akcje nie są ostatnio w modzie wśród inwestorów zagranicznych. A bez kapitału zagranicznego skazani jesteśmy na krótkotrwałe zrywy, których rytm często wyznaczają przelewy z ZUS do OFE.
Banki i Prokom trzymają WIG20