Liczba odnotowanych przestępstw wzrosła w ub.r. we Francji o 7,7%, do rekordowych 4 milionów. Prezydent Jacques Chirac, który ma nadzieję na ponowny wybór 5 maja, zgadza się z wyborcami, że taka liczba to przestępstwo co siedem sekund. Wszyscy główni kandydaci obiecują o miliardy euro zwiększyć nakłady na walkę z przestępczością. W ciągu minionych pięciu lat Francja przeznaczyła 75 mld euro na policję i wymiar sprawiedliwości.
Jest więc na czym zarobić. Zwłaszcza że nastroje społeczne pogorszyły się po zastrzeleniu na paryskim przedmieściu 8 radnych i samobójstwie mordercy. A wczoraj premier Lionel Jospin wzmocnił o 1100 osób oddziały policyjne skierowane do pilnowania synagog po fali antysemickich incydentów z ostatniego weekendu.
Wzrost tegorocznego budżetu policji o 6% jest największy od 12 lat i spółki usilnie zabiegają o rządowe zamówienia w tej dziedzinie. Drugi co do wielkości francuski producent samochodów Renault w końcu lutego pozyskał 7,5 mln euro, gdy rząd kupił 350 sceniców dla policji. Fabryka Rivolier zabiega teraz o dostarczenie policji 120 tysięcy kamizelek kuloodpornych, a wartość tego kontraktu szacuje się na ponad 10 mln euro.
Firma Thales stara się sprzedać policji sprzęt noktowizyjny. Ten największy w Europie producent elektronicznego sprzętu obronnego w minionych 10 latach zarobił kilkaset milionów euro na budowie sieci bezpiecznej łączności dla ministerstwa spraw wewnętrznych.
- Wzrost przestępczości to dobra wiadomość dla wielu spółek - powiedział agencji Bloomberga Romain Boscher z paryskiego funduszu Finama Asset Management. - Zwłaszcza dla małych firm, w których jeden kontrakt może mieć duże znaczenie dla ich wyników - dodał.