Reklama

Opodatkować czy nie

Hongkong, który sam uważa się za najważniejszy ośrodek finansowy Azji, stanął wobec dylematu, czy tzw. przybrzeżne fundusze (umyślnie lokowane poza systemem podatkowym kraju, w którym mieszkają jego inwestorzy) zwolnić z podatku od zysku, czy też zaryzykować ich ucieczkę do odwiecznego rywala - Singapuru i to razem z pieniędzmi i miejscami pracy.

Publikacja: 05.04.2002 09:26

W Hongkongu działa wiele funduszy hedgingowych, które zainwestowały w Azji co najmniej 14 mld USD. Ale teraz czołowa rola tego terytorium może być zagrożona, gdyż tamtejsze władze finansowe wysłały do prawie dwustu funduszy nie mających statusu rezydenta listy z prośbą o ujawnienie dochodów za 2000 r. A większość przybrzeżnych funduszy tylko dlatego właśnie tam się ulokowała, że były przekonane o zwolnieniu z podatku dochodowego. Teraz nie kryją zdenerwowania i zarzucają rządowi, że opodatkowując ich zyski z 2000 r. chce zwiększyć własne przychody, by ratować budżet, który w ub.r. odnotował rekordowy deficyt w kwocie 8,4 mld USD.

- Władze próbują nadzorować coś, co nigdy wcześniej nie było nadzorowane - powiedział agencji Bloomberga Henry Lee, założyciel funduszu Hendale Group, który zarządza azjatyckimi aktywami rzędu 80 mln USD. - W kilku ostatnich miesiącach Hongkong dokonał już kilku dziwacznych posunięć w kwestiach finansowych - dodał.

Hongkong wprowadził specjalne opodatkowanie 2314 zarejestrowanych w tym mieście funduszy powierniczych. Od funduszy hedgingowych, które zazwyczaj inwestują prywatne pieniądze pozyskane od instytucji i bogatych klientów, nigdy nie wymagano rejestracji, gdyż ich jednostki nie są oferowane publicznie i dlatego nie obejmował ich system podatkowy miasta. Teraz boją się, że to się zmieni.

Zapytany przez agencję Bloomberga rzecznik tamtejszych władz odpowiedział, że rząd "nigdy nie próbował opodatkować przybrzeżnych przychodów". Problem polega na tym, jak traktować "pochodzące z Hongkongu przychody pozyskane przez nie zarejestrowane przybrzeżne fundusze zarządzane też z Hongkongu". Teraz przepisy zwalniają nie zarejestrowane fundusze, a więc te które nie podlegają nadzorowi tamtejszej Komisji Papierów Wartościowych i Kontraktów Terminowych, z 16-proc. podatku od zysku.

- Rząd nie chce utrzymywać sytuacji, w której zwolnienia są tak powszechne, że podatków nie płacą przybrzeżni maklerzy papierów wartościowych - powiedział David Sutherland, przewodniczący lobbystycznej Komisji Podatkowej Rynków Kapitałowych. - Chce też zapobiec temu, by lokalne firmy nie tworzyły swoich własnych funduszy przybrzeżnych tylko po to, by uniknąć podatków - dodał.

Reklama
Reklama

Rząd zapewnił też, że listy od urzędu podatkowego nie są wezwaniem podatkowym i że urząd ten nie zmienił sposobu traktowania funduszy przybrzeżnych oraz ich inwestycji w Hongkongu. Urząd ten, który pobiera od funduszy prowizje transakcyjne, nie zgadza się jedynie na to, by nie mieć pełnej statystyki obrazującej ich działalność.

Na całym świecie działają 162 fundusze hedgingowe inwestujące w Azji, z czego ok. 19% ma siedziby w Hongkongu, a 14% w Singapurze. Goldman Sachs wartość ich aktywów zainwestowanych w Azji szacuje na 14,6 mld USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama