Popyt na bony wyniósł prawie 1,7 mld zł. Biorąc pod uwagę wartość tej kwoty, był stosunkowo niewielki, jednak uzasadnia to mała oferta resortu finansów. Do tej pory podaż zwykle przekraczała 1 mld zł (na wcześniejszym przetargu resort chciał sprzedać bony o wartości 1,1 mld zł), gdy tym razem było to zaledwie 700 mln zł. Z drugiej jednak strony, popyt był 2,4 razy większy od podaży, a takiego wyniku na aukcjach bonów nie było już od trzech tygodni.

Średnia rentowność bonów 13-tygodniowych wzrosła - wyniosła bowiem 9,708% wobec 9,705% na wcześniejszym przetargu. To już trzeci z rzędu przetarg, na którym za bony 13-tygodniowe inwestorzy płacą mniej. Ten spadek mógłby być jeszcze większy, gdyby nie fakt, iż popyt na ten rodzaj papierów był stosunkowo duży (wartość ofert przekraczała trzykrotnie wartość podaży, podczas gdy wcześniej ten stosunek był nieco mniejszy). Spadła z kolei zyskowność bonów 52-tygodniowych. Choć także i w tym przypadku zmiana była mała - średnia rentowność wyniosła 9,733% wobec 9,738% na przetargu wcześniejszym. Popyt ponaddwukrotnie przekraczał wartość oferty resortu finansów.

Taki wynik wskazuje, że inwestorzy coraz mniej mają pewności, że dojdzie do szybkiej obniżki stóp procentowych. Wprawdzie wcześniej spora część analityków prognozowała, iż redukcja oprocentowania w NBP może nastąpić w tym miesiącu, ale ze względu na oznaki ożywienia gospodarczego i obawy przed skokowym wzrostem cen paliw, co może pobudzić inflację, szacunki te mogą okazać się nietrafione. A im bliżej będzie drugiego półrocza, w którym oczekiwane jest mocniejsze odbicie gospodarcze, tym bardziej ostrożna będzie RPP przy redukcjach stóp. Jeśli w następnych przetargach w tym miesiącu rentowności spadną, będzie to oznaką, iż rynek już nie wierzy w szybkie cięcie stóp.