Reklama

Upadek imperium Kircha

Przedstawiciele Kirch Gruppe złożyli w poniedziałek, w monachijskim sądzie wniosek o ogłoszenie niewypłacalności. To jedno z największych bankructw w powojennej historii Niemiec. Teraz tylko od zarządu komisarycznego będzie zależało, ile uda się uratować z największego, w tym kraju, medialnego imperium.

Publikacja: 09.04.2002 09:04

Jeszcze w sobotę główni wierzyciele Kirch Gruppe (Bayerische LB, HypoVereinsbank, DZ Bank oraz Commerzbank) próbowali uzgodnić szczegóły ostatniej deski ratunku dla firmy, tzw. niemieckiego rozwiązania. Jego głównym założeniem było niedopuszczenie (przede wszystkim ze względów politycznych) do przejęcia kontroli nad firmą przez jej mniejszościowych zagranicznych akcjonariuszy - News Corp. Ruperta Murdocha i Mediaset kontrolowanego przez rodzinę włoskiego premiera Silvio Berlusconiego. Bez rezultatu. Uznano, że upadłość będzie najlepszym sposobem odzyskania udzielonych kredytów.

Zadłużenie imperium kierowanego przez 75-letniego Leo Kircha przekracza już 6,5 mld euro (niektóre źródła mówią nawet o 7,2 mld euro). W najbliższych dniach musi on spłacić 460 mln euro kredytu zaciągniętego w Dresdner Banku, a w kasie nie ma nic. Najcenniejszym elementem jest spółka KirchMedia, do której należą m.in. stacje telewizyjne SAT 1, Pro 7, Kabel 1, kanały sportowy DSF i informacyjny N24, prawa do emisji tysięcy filmów oraz transmisji wyścigów samochodowych Formuły 1 oraz piłkarskich mistrzostw świata w br. i 2006 r.

To na nią najbardziej ostrzyli sobie zęby Berlusconi i Murdoch, którzy już mają niewielkie pakiety akcji tej spółki (odpowiednio 4,8% i 2,48%). Obaj praktycznie od początku nie chcieli konstruktywnie współpracować z bankami w ratowaniu firmy, usiłując jak najbardziej obniżyć jej wartość, co w ostatecznym rozrachunku ułatwiłoby im jej przejęcie stosunkowo tanim kosztem. Większość walorów (ponad 79%) kontrolowana jest przez Leo Kircha i jego syna Thomasa.

Dla medialnego imperium bezpośrednio i pośrednio pracowało ponad 10 tys. osób, w tym ok. 6 tys. w Bawarii. Ile z nich może stracić zatrudnienie - nie wiadomo. Niewątpliwie ucierpi także wizerunek premiera tego kraju Edmunda Stoibera (głównego kandydata CDU/CSU na następcę obecnego kanclerza Gerharda Schrödera). To dzięki jego poparciu Kirch pozyskiwał kolejne kredyty. Największym wierzycielem imperium jest zresztą półpaństwowy Bayerische Landesbank, któremu Kirch jest winien ok. 1,7 mld euro.

Plajta ma także reperskusje sportowe - może zagrozić egzystencji klubów piłkarskich Bundesligi, które Kirch współfinansuje z tytułu posiadanych praw do transmisji meczów. Na wypłatę majowej raty pieniądze ponoć jeszcze są. Przed kilkoma dniami rząd federalny rozważał nawet udzielenie klubom gwarancji kredytowych (200 mln euro) na wypadek, gdyby Kirch Gruppe zabrakło pieniędzy, ale po masowych protestach opinii publicznej wycofał się z tego projektu. Przy tej okazji dostało się też kanclerzowi Gerhardowi Schröderowi.

Reklama
Reklama

Skutki ogłoszenia plajty odczuły już niemieckie banki. W poniedziałek przed południem akcje HypoVereinsbanku straciły 3,5%, Deutsche Banku 1,24%, a Commerzbanku 1,72%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama