W porównaniu z innymi indeksami spółek największej kapitalizacji nasz WIG20 zachował się nadspodziewanie dobrze. Bankructwo imperium medialnego Leo Kircha i podejrzenia o nierynkowe źródła przyznawania kredytów przez niemieckie banki spowodowały, że DAX spadł prawie o 2%. W ślad za niemieckim indeksem podążyły pozostałe ważne europejskie indeksy. WIG20 zniżkował jedynie o 0,7%.

Od połowy marca indeks usiłuje pokonać poziom 1350 pkt., w pobliżu którego przebiegają wszystkie średnie kroczące. Nie jest to takie łatwe zadanie, toteż od trzech tygodni WIG20 kontynuuje trend horyzontalny. Wczorajszy spadek pogorszył obraz najważniejszych oscylatorów technicznych. W piątek CCI, Stochastic i Ultimate wygenerowały sygnały kupna. Niestety, w poniedziałek okazało się, że były to sygnały dezorientujące i nietrwałe. Na wyklarowanie trendu przyjdzie jeszcze poczekać. Tymczasem w krótkim terminie zakładać należy kontynuację tendencji bocznej. W średnim również najbardziej prawdopodobny wydaje się trend boczny. Najbliższym wsparciem jest świeca doji, ukształtowana na sesji z 3 kwietnia (1313 pkt.). Spadek poniżej tej wartości wiązać się będzie z testem minimum z połowy grudnia (1170 pkt.).

Rynek systematycznie, choć delikatnie osuwa się w dół. Kapitał portfelowy inwestorów zagranicznych odpływa (w lutym saldo wyniosło 44 mln USD, natomiast miesiąc wcześniej 318 mln USD). Inwestorzy ci preferują przy tym inwestycje w obligacje, a nie akcje. Niedawno opublikowane zestawienie portfeli funduszy emerytalnych dowodzi, że zaangażowanie w akcje krajowe zmalało (przynajmniej w wiodących OFE). Fundusze czerpią dochody z instrumentów o bardziej umiarkowanym profilu ryzyka bądź decydują się na aktywa zagraniczne (w tym akcje).

Kwiecień należy pod względem stopy zwrotu do lepszych miesięcy niż luty, a zwłaszcza marzec. W latach 1992-2001 WIG rósł w kwietniu o przeszło 6%. Jeszcze lepsze okazywały się kolejne miesiące (maj - wzrost średnio o ponad 8%, czerwiec - ponad 7%). Statystyka swoje, a rynek swoje. Znikoma aktywność mierzona obrotami świadczy, że nie stoimy o krok od kolejnej fali wzrostowej.