Ostatnie tygodnie przyniosły na GPW stabilizację notowań, której towarzyszył niewielki poziom obrotów. Sytuacja taka miała miejsce, pomimo wyraźnych sygnałów płynących ze strony analizy technicznej, sugerujących zmianę średnioterminowego trendu. Lutowo-marcowa stabilizacja wskazywała na malejącą siłę popytu, a przełamana 12 marca linia trendu wzrostowego na wykresie indeksu WIG20, potwierdzała rodzącą się nową tendencję.

Większość inwestorów utwierdziła się w przekonaniu, że po okresie ożywienia koniunktury, najbliższe miesiące przyniosą korektę techniczną. Ja również należałem do tej grupy. Ostatnie dni każą jednak nieco zweryfikować podejście do rynku. Indeks WIG20 obronił bowiem wsparcie wyznaczone przez minimum z 22 lutego, dzięki pojawieniu się kapitału zagranicznego. Wyraźne zwyżki w Budapeszcie i Pradze, świadczą o poważnym ruchu kapitału skierowanego w kierunku rynków tej części Europy. Oczywiście, nasza giełda w tym gronie prezentuje się najsłabiej, ale też najwolniej polska gospodarka wydobywa się z marazmu. Mimo że uwarunkowania makroekonomiczne nie sprzyjają szybkiemu ożywieniu, GPW podąży śladem innych rynków. Wydaje się więc możliwy dalszy umiarkowany wzrost cen akcji, co będzie oznaczać przedłużenie horyzontalnej, średnioterminowej tendencji.

Ostatnia zwyżka cen ropy będzie prawdopodobnie czynnikiem, na który RPP zwróci uwagę na najbliższym posiedzeniu. Gdyby zwyżka notowań tego surowca trwała nadal lub też cena ustabilizowała się na obecnym, wysokim poziomie, impuls inflacyjny może przeszkodzić w dalszym dynamicznym ożywieniu gospodarki światowej. Wtedy też zarówno Fed, jak i Europejski Bank Centralny rozważą możliwość korekty stóp procentowych w górę.