Reklama

Małe jest piękne!

Za wiernie raportowanym przez codzienną prasę dramatycznym spadkiem najważniejszych wskaźników, odzwierciedlających los znanych przedsiębiorstw, kryje się inna prawda amerykańskich giełd. Prawda o wzrostach kursów akcji małych spółek, których jeszcze nie odkryli menedżerowie bogatych funduszy inwestycyjnych.

Publikacja: 16.04.2002 09:27

Nastroje inwestorów pogorszył w ubiegłym tygodniu raport General Electric. Podano w nim, że kwartalne zyski tej największej pod względem rynkowej kapitalizacji amerykańskiej spółki nie wzrosły, ale są takie same, jak przed rokiem. Dodatkowo wielu analityków podkreśliło, że raport nie rozwiewa wątpliwości co do sposobu księgowania operacji finansowych GE Financial, który generuje najwięcej zysków w tym konglomeracie.

Raport GE oraz powiadomienie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o wszczęciu kontroli dokumentów finansowych IBM spowodowały wyprzedaż akcji. W piątek na Wall Street powrócił optymizm, po tym jak SEC obwieściła, że kończy kontrolę IBM bez wyciągania żadnych konsekwencji.

Nawet po piątkowych wzrostach DJIA oraz Nasdaq Composite zakończyły tydzień ze stratą 0,8%. Natomiast S&P 500 oddał 1%. Dla DJIA oraz S&P 500 był to już czwarty negatywny tydzień z rzędu, a dla Nasdaq Composite - piąty.

Znane spółki

tracą najbardziej

Reklama
Reklama

Najbardziej w ubiegłym tygodniu spadały znane spółki, np. GE stracił 9,6%, a IBM - 12%. Na listę firm, których akcje spadły do najniższego rocznego poziomu, trafiły AOL Time Warner, AT&T, IBM, Merck oraz Verizon Communications. "Duże spółki stały się przewartościowane głównie z tego powodu, że ich akcje były gremialnie kupowane przez menedżerów funduszy inwestycyjnych" - komentował dla tygodnika "Barron`s" Byron Wien, strateg inwestycyjny w firmie Morgan Stanley.

Zupełnie inaczej zachowywały się wskaźniki opisujące los akcji małych spółek. Russell 2000 wzrósł o 3,5%. Od początku roku zyskał on 5,88%, S&P mid cap 6%, natomiast S&P small cap 9%. Tymczasem DJIA od 1 stycznia zyskuje tylko 1,7%. S&P 500 traci 3,2%, a Nasdaq Composite aż 10%. Amerykańskie giełdy cierpią więc na rozdwojenie jaźni - podczas kiedy na łeb na szyję spadają dawni prymusi, gdzieś, na drugim planie, toczy się historia indywidualnych najczęściej inwestorów, którzy na małych akcjach wciąż pomnażają swój majątek.

Optymistyczny debiut

Tego, że optymizm nie opuścił Wall Street, dowodzi udany debiut giełdowy JetBlue Airways, którego walory wzrosły w piątek o 67% w porównaniu z ceną emisyjną. Kapitalizacja JetBlue ustaliła się na poziomie 1,8 mld USD. Jest więc porównywalna z połączoną kapitalizacją United Airlines oraz US Airways. Te dwie linie lotnicze mają 1000 samolotów, natomiast JetBlue tylko 24. Taki wybuch inwestycyjnego optymizmu akurat w sektorze przewoźników lotniczych? Kto by się spodziewał?

"Inwestorzy po prostu obserwują rynek, próbują przewidzieć, co się zdarzy" - komentuje Michael Murphy z Wachovia Securites dla agencji ABC News. "Chcą zapoznać się z większą liczbą raportów kwartalnych, żeby wyrobić sobie pogląd na to, co dzieje się w przedsiębiorstwach. Wstrzymują się z zakupami dręczeni niepewnością. Co stanie się bowiem z giełdą, jeżeli na Bliskim Wschodzie dojdzie do czegoś bardziej dramatycznego niż dotychczas?".

Giełda rozrywki

Reklama
Reklama

"Nie ma sensu odwiedzać parków rozrywki. Giełda zapewnia nam ostatnio wystarczająco mocne wrażenia" - stwierdził Robert Dickey, analityk techniczny z RBC Dain Rauscher w programie CBS MarketWatch. Jego zdaniem, kończące tydzień wzrosty udowodniły jednak, że na mocno wyprzedanym rynku zaczyna się pokazywać dno.

"Jeżeli weźmie się pod uwagę, że Wall Street znajdowała się w ubiegłym tygodniu pod presją polityki i kiepskiego raportu GE można dojść do wniosku, że zachowywała się nadzwyczaj dobrze" - uważa Michael Paulenoff, założyciel internetowego magazynu dla inwestorów 2Mstrategies.com.

"Znajdujemy się w pierwszym, bardzo wczesnym etapie ożywienia gospodarczego. Zyski spółek nawet jeszcze nie poszły w górę" - ocenia Alexander Paris, prezydent Barrington Research Associates w wypowiedzi dla "WSJ". Uważa, że może dojść do szybkich wzrostów, kiedy na rynek zaczną wracać inwestorzy obawiający się, że przegapią hossę."Inwestorów należy podziwiać za to, że nie ogłosili zbiorowego strajku, zwłaszcza po wiadomościach o postępowaniu analityków Merrill Lynch. My, specjaliści powiązani zawodowo z Wall Street, z prawdziwym szokiem przyjęliśmy do wiadomości, że analitycy tej instytucji nie tylko zdradzili interesy swoich klientów, ale ośmieszyli nas wszystkich" - powiedział PARKIETOWI Dariusz Michalski, który w Nowym Jorku prowadzi oddział banku inwestycyjnego Raymond James Financial Services.

W rozpoczynającym się tygodniu inwestorzy z dużą uwagą wysłuchają wystąpienia Alana Greenspana, szefa Rezerwy Federalnej, podczas środowego spotkania ze wspólną Komisją Ekonomiczną obu izb Kongresu. "Sposób, w jaki Greenspan określi dynamikę następującego ożywienia gospodarczego, będzie dobrym miernikiem nastawienia Fed do decydowania o wysokości stóp procentowych" - piszą ekonomiści Standard & Poor`s w biuletynie dla inwestorów.

We wtorek kwartalne raporty przedstawiają General Motors oraz Intel. W piątek - Microsoft i American Express.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama