A jak z tymi praktykami obecnie jest, to prawie każdy inwestor dobrze wie, obserwując hece, jakie co jakiś czas mają miejsce m.in. na giełdowym podwórku. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to już w czerwcu będzie gotowa ostateczna wersja dokumentu zawierająca około 80 reguł, mających służyć utrwalaniu dobrych obyczajów. Między innymi znajdziemy tam wskazówki dotyczące przeprowadzania walnych zgromadzeń i zasady, według których powinny pracować rady nadzorcze i zarządy. Dużą wagę przywiązuje się w nim do godzenia interesów spółki oraz jej akcjonariuszy. Polskie standardy dobrego zachowania są przygotowywane głównie z myślą o spółkach publicznych i na tym rynku mają być pilotażowo wprowadzane. Nad przygotowaniem zasad pracują tęgie głowy prezesów i profesorów, a Radę Dobrych Praktyk Forum Corporate Governance tworzą cztery krajowe organizacje zrzeszające banki, ubezpieczycieli, fundusze inwestycyjne i OFE.
Inicjatywa ta z pewnością jest potrzebna, choć, niestety, spóźniona. Tego, co się złego stało na polskim rynku (m.in. Universal, Elektrim), już się, niestety, nie da odwrócić. Trudno będzie przekonać zrażonych drobnych akcjonariuszy, których interesy wielokrotnie naruszano, by ponownie zaufali spółkom. Kodeksy dobrych praktyk nie są nowym wynalazkiem. Stosuje je 25 krajów na całym świecie, w tym 10 w Europie. Że się opłaca to robić, niech świadczy fakt, że giełdowa wycena spółek przestrzegających corporate governance jest wyższa od 15 do 30% od pozostałych. Firmom łatwiej pozyskać kapitał z rynku publicznego, po wyższych cenach sprzedają też swoje akcje. I podobnie powinno być też w Polsce.
Mimo że idea jest słuszna, obawiam się, by regulujący tę sferę na naszym rynku nie przedobrzyli w drugą stronę. Inwestorzy (zwłaszcza zagraniczni) i emitenci już teraz często narzekają, że nasz rynek jest przeregulowany i trzeba mocno się natrudzić, by sprostać obowiązującym wymogom.
Mocno kontrowersyjny wydaje się proponowany pomysł, by 228 notowanych na GPW spółek obowiązkowo określiło się, czy będzie stosowało się do zasad corporate governance, czy też nie. Takiego wyboru nie powinno się wymuszać. Jeśli któraś z firm jest na tyle dojrzała, by przyjąć dekalog zasad, to powinna sama o tym poinformować opinię publiczną i inwestorów. Leży to bowiem w jej interesie. Do niej zaczną się przyłączać inne.
Jestem przeciwnikiem scedowania na jakikolwiek sąd (są pomysły, by był to sąd giełdowy) czy organizację arbitralnego orzecznictwa, czy dana spółka narusza przyjęte przez nią zasady corporate governance, czy też nie. Uważam, że ocena powinna należeć do opinii publicznej, audytorów, mediów i inwestorów.