Wyniki wyborów prezydenckich we Francji oraz parlamentarnych na Węgrzech wywołały różne reakcje na giełdach w Paryżu i Budapeszcie. Inwestorzy francuscy pominęli w znacznym stopniu sukces przywódcy skrajnej prawicy, gdyż dopiero rezultat czerwcowych wyborów do parlamentu pozwoli właściwie ocenić politykę ekonomiczną przyszłego rządu. Tymczasem budapeszteński BUX pozostał na najwyższym poziomie od dwóch lat. Zwycięstwo centrolewicy uznano bowiem za zapowiedź zmniejszenia podatków oraz wzrostu wpływów z prywatyzacji.
Wszystko wskazuje na to, że zaskakujący wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji nie wywarł istotnego wpływu na zachowanie uczestników rynku kapitałowego. Wprawdzie indeks paryskiej giełdy CAC-40 spadał od początku sesji poniedziałkowej, tracąc ponad 1%, ale było to głównie efektem wyprzedaży akcji producenta sprzętu telekomunikacyjnego Alcatel oraz innych firm high-tech pod wpływem niekorzystnej oceny perspektyw tej branży przez szwedzkiego potentata - spółkę Ericsson. O około 0,4% obniżył się kurs euro do dolara.
Zdaniem niektórych analityków, po przejściowych wahaniach notowań, spowodowanych przejściem do drugiej tury wyborów przywódcy skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pena, o zmianach cen akcji zaczną znów decydować zjawiska makroekonomiczne.
Prezydent Jacques Chirac, który uzyskał 19,6% głosów, wygra najprawdopodobniej majową turę wyborów. W kołach finansowych wyraża się nadzieję, że również jego partia polityczna uzyska w wyniku czerwcowych wyborów większość w parlamencie. Tylko wówczas Jacques Chirac przestałby bowiem dzielić władzę z rządem socjalistycznym i mógłby bez przeszkód realizować swój program.
Zakłada on cięcia w podatkach sięgające 30 mld euro, likwidację do 2007 r. deficytu budżetowego oraz zwiększenie wydatków na obronę i bezpieczeństwo. Obecny prezydent chciałby też złagodzić wprowadzony przez gabinet socjalistyczny przepis dotyczący 35-godzinnego tygodnia pracy, zezwalając na jego przedłużenie. Ponadto dużym wyzwaniem dla przyszłego rządu będzie konieczność zreformowania systemu emerytalnego.