Reklama

Niewidoczny rynek byka

Od początku roku indeks Standard & Poor's 500 spadł już prawie o 4%, ale okazuje się, że pod stratami tego wskaźnika ukryte są całkiem przyzwoite zwyżki kursów większości amerykańskich spółek.

Publikacja: 26.04.2002 09:08

Donald Ross, zarządzający 28 mld USD w National City Investment Management, określił to zjawisko jako "niewidoczny rynek byka".

Dwie trzecie spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 odnotowało wzrost kursów akcji od końca 2001 r., a inwestorzy podnieśli do rekordowych poziomów dwa inne indeksy - S&P 600 Smallcap (dla małych firm) i S&P 400 Midcap (dla średnich). - Szerokość rynku jest zadziwiająco dobra - mówi Ross.

Zarządzający funduszami wycofują pieniądze z największych spółek i lokują w mniejszych, licząc na szybszy wzrost ich zysków. Inwestorzy twierdzą też, że finanse mniejszych firm są łatwiejsze do zrozumienia, co jest szczególnie ważne po bankructwie Enrona.

Zupełnie inaczej było przed dwoma laty, kiedy to wzrost kursów akcji kilku największych spółek, takich jak Cisco Systems i Microsoft, wywindował indeksy na rekordowe wyżyny. Ale też od końca 1999 r. z rynkowej wyceny tylko tych dwóch firm wyparowało ponad 550 mld USD.

- Trwa dość znaczna alokacja środków, wycofywanie ich z akcji megaspółek - powiedział Robert Streed zarządzający miliardem dolarów w Northern Select Equity Fund. Streed zredukował udział w portfelu akcji General Electric, które staniały w tym roku o 18%, natomiast kupił papiery dystrybutorów artykułów przemysłowych Fastenal i W.W. Grainger i obie te spółki właśnie osiągnęły historyczne maksima. Kapitalizacja Fastenal wynosi 3,1 mld USD, Graingera 5,1 mld USD. General Electric jest największą pod tym względem spółką na świecie i rynek wycenia ją na 326 mld USD.

Reklama
Reklama

Bez uwzględniania 15 największych spółek z S&P 500, w tym również International Business Machines z jej 28-proc. stratą, indeks ten od roku w ogóle się nie zmienił. Ponieważ przy obliczaniu S&P 500 bierze się pod uwagę kapitalizację spółek, większe z nich mają znaczniejszy wpływ na jego kształtowanie się. W tym roku akcje 10 największych firm z tego indeksu potaniały średnio o 9%, przy czym kurs papierów Microsoftu spadł o 19%, a największego ubezpieczyciela American International Group o 14%. Według obliczeń Bloomberga, gdyby do każdej spółki stosować taką samą wagę, to w tym roku średni zwrot ze wszystkich akcji wchodzących w skład S&P 500 wyniósłby 3,2%.

Spośród 10 spółek z tego indeksu, które zaczynały bieżący rok z najmniejszą kapitalizacją, firma handlująca produktami leśnymi Louisiana-Pacific Corp. zyskała już 31%, a papiery spółki inżynieryjnej McDermott International zdrożały o 36%.

Indeks S&P Smallcap wzrósł w tym roku o 9,5%, a Midcap o 6,9%. Spółka musi mieć co najmniej 4,5 mld USD kapitalizacji, aby wchodzić w skład S&P 500. Firmy wyceniane przez rynek w przedziale 500 mln USD do 4,5 mld USD tworzą indeks Midcap, a warte mniej niż 500 mln USD zaliczane są do Smallcap.

Zarządzający funduszami wyspecjalizowanymi w inwestowaniu w spółki o określonej wielkości mają ograniczoną swobodę lokowania pieniędzy. Robert Streed mógł dokupić trochę papierów mniejszych firm, ale przyznaje, że co najmniej połowę środków, którymi dysponuje, musi inwestować w akcje spółek wycenianych powyżej 10 mld USD, bo takie są oczekiwania inwestorów instytucjonalnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama