Reklama

Interwencja bardziej prawdopodobna

Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej, powiedział, iż złoty powinien być słabszy. To powoduje, że interwencja banku centralnego na rynku walutowym jest coraz bardziej realna. Takiego działania żądają minister finansów Marek Belka i prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Publikacja: 10.05.2002 08:55

- Jeśli popatrzymy na bilans handlowy, kształtowanie się importu i eksportu oraz na napływ inwestycji bezpośrednich, nie związanych ze spekulacją, to złoty powinien być trochę słabszy - powiedział Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Nie chcę jednak powiedzieć, o ile, bo to jest sprawa, którą powinien kształtować rynek.

Mimo tego zastrzeżenia rynek uznał, że ta wypowiedź zwiększa prawdopodobieństwo interwencji banku centralnego na rynku walutowym. NBP nie dokonywał takich działań od kilku lat, a wczoraj wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski powiedział, iż byłyby one nieefektywne. Jednak minister finansów Marek Belka nie zgadza się z tą opinią. - Słyszę wypowiedzi, że interwencja byłaby kosztowna i nieefektywna, ale myślę, że to zbyt wysoki kurs złotego jest bardzo kosztowny - powiedział wczoraj. - Poza tym nie wiemy, na ile interwencja byłaby nieefektywna, bo jej nie stosowaliśmy.

Ta seria wypowiedzi - o potrzebie osłabienia złotego mówił także prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz minister gospodarki Jacek Piechota - powoduje, że nasza waluta traci na wartości. O ile w środę rano dolar kosztował 3,97 zł, to po kilku godzinach, po wypowiedziach Marka Belki, zdrożał do czterech złotych. Wczoraj rano płacono za niego 4,01 zł, a po południu jego cena zwiększyła się do 4,03 zł. Euro zdrożało w środę na prawie 3,62 zł, a w czwartek po południu kosztowało już 3,65 zł.

Inwestorzy obawiają się wzrostu temperatury konfliktu między RPP a rządem na kilka dni przed tym, jak Sejm rozpocznie debatę nad poselskim projektem zmiany ustawy o NBP, który ma nałożyć na bank centralny obowiązek dbania o rozwój gospodarczy i poziom bezrobocia oraz zwiększyć liczbę członków Rady, co jest uznawane za próbę ograniczenia niezależności banku centralnego.

Kto zarobi na osłabieniu złotego

Reklama
Reklama

Budżet - kasa państwa ze spadku wartości złotego uzyska najwięcej. Przede wszystkim spowoduje to wzrost cen towarów importowanych, od których pobierany jest m.in. VAT. Poza tym, osłabienie złotego powoduje wzrost inflacji, a to znowu oznacza wzrost wpływów podatkowych do budżetu.

Eksporterzy - spadek wartości naszej waluty oznacza, iż za sprzedany towar uzyskują oni więcej złotych przy niezmienionych kosztach. Dzięki temu firmy są w stanie albo zwiększyć zyski, albo obniżyć cenę swojego towaru, sprzedawanego na zagranicznych rynkach, co zwiększa jego konkurencyjność i może spowodować wzrost sprzedaży.

Rząd - poprawa wyników finansowych części firm może je skłonić z jednej strony do zwiększenia inwestycji, co podwyższy tempo wzrostu gospodarczego, a z drugiej do wzrostu zatrudnienia, co obniży bezrobocie. Dzięki temu rząd będzie mógł się pochwalić realizacją swoich dwóch podstawowych celów.

Kredytobiorcy - zyskają przedsiębiorstwa, które są zadłużone w złotych. Wzrost inflacji powoduje spadek realnego oprocentowania. Firmy, które wskutek inflacji podwyższą ceny towarów, będą miały stosunkowo większe wpływy przy stałych kosztach obsługi długu. Do momentu jednak, gdy stopy procentowe nie wzrosną.

Kto straci na osłabieniu złotego

RPP - osłabienie złotego oznacza wzrost inflacji. W sytuacji gdy na to nałoży się przyspieszenie wzrostu cen, spowodowane ożywieniem gospodarczym, inflacja może odbić się na tyle mocno, że RPP nie uda się jej sprowadzić do poziomu poniżej 4% na koniec roku 2003. Oznaczałoby to, że RPP nie zrealizuje najważniejszego celu inflacyjnego, średniookresowego, podobnie jak nie zrealizowała do tej pory czterech wyznaczonych.

Reklama
Reklama

Importerzy - słabszy złoty oznacza większe koszty zakupu sprowadzanych do Polski towarów, co albo obniży zyski importerów, albo przełoży się na wzrost cen w sklepach.Kredytobiorcy - stracą wszyscy zadłużeni w walutach, gdyż wzrosną koszty obsługi długu ze względu na większy koszt zakupu walut.

Budżet - słabszy złoty spowoduje wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Jednak ze względu na niewielki udział tej pozycji w kosztach obsługi długu ogółem, o wiele bardziej niebezpieczny jest drugi efekt - wzrost wartości zadłużenia zagranicznego, liczonego w złotych.

Zatrudnieni - wzrost inflacji powoduje spadek realnych dochodów ludności ze względu na to, że płace na inflację reagują z opóźnieniem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama