Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WTO) z końca 2001 r., liczba palaczy stanowi ok. jednej trzeciej całej populacji ludzi w wieku powyżej 15 roku życia. Zdecydowana większość z nich - ok. 800 mln - żyje w krajach rozwiniętych. W tej grupie ok. 700 mln osób to mężczyźni.
Zdecydowanie największym rynkiem są, ze względu na liczbę obywateli, Chiny. Szacuje się, że mieszka tam ok. 300 mln osób palących (90% mężczyźni i 10% kobiety), czyli mniej więcej tyle samo, ile we wszystkich krajach uprzemysłowionych. Dane te dla zagorzałych przeciwników palenia są z pewnością przerażające, jednak nie dla potężnych światowych koncernów tytoniowych. Te z prowadzonej przez siebie działalności czerpią ogromne zyski, nie zważając na liczne wytaczane im procesy czy protesty organizacji ekologicznych.
Mieszane uczucia budzą też z pewnością najnowsze szacunki, które mówią, że jeśli nie dojdzie do jakichś gwałtownych zmian akcyzy na papierosy, nie będzie gwałtownych protestów przeciw branży tytoniowej i jeśli potwierdzać się będą prognozy na temat odsetka dzieci zaczynających palenie, to już w 2025 r. liczba osób palących w skali globalnej zwiększy się z obecnego 1,25 mld do 1,65 mld USD.
Warto zwrócić uwagę, że motorem napędowym rynku papierosowego mają być przede wszystkim kraje rozwijające się. Według najnowszych badań, w ciągu ostatnich 30 lat w większości najbogatszych krajów świata zmniejszało się zużycie papierosów, gdy w państwach biedniejszych popyt na nie rośnie w tempie 3,4% rocznie. Najsilniejszy wzrost obserwowano w Chinach, gdzie w latach 1970-2000 liczba dorosłych osób palących zwiększyła się aż o 300%.
Chiny