Ostatnia sesja tygodnia nie zmieniła sytuacji technicznej kontraktów na WIG20. Pozostawały one na tym samym poziomie, co w ubiegły piątek, co nadal pozostawia otwartą kwestię kierunku dalszego ruchu.
Sam wykres nie pozostawia wiele swobody przy jego interpretacji. Aż za nadto widoczna jest konsolidacja powyżej zamknięcia z 16 maja przy 1368 pkt., a poniżej marcowego maksimum przy 1408 pkt. To w zasadzie stawia inwestorów w komfortowej sytuacji, zwalniając od prób prognozowania, w którą stronę podąży rynek. Ci, którzy już są na rynku, w pobliżu tych poziomów powinni ustawić zlecenia obronne. Jak można przypuszczać, ze względu na przedłużającą się stabilizację wybicie może być dynamiczne, więc nie ma co zbytnio oddalać stop-lossów. Pozostający poza rynkiem po przekroczeniu tych wartości powinni angażować się zgodnie z kierunkiem krótkookresowego trendu. Przełamanie oporu powinno dać w rezultacie atak na styczniowy szczyt przy 1450 pkt., w przypadku przebicia wspomnianego wsparcia na 1368 pkt. kolejną barierą będzie połowa białego korpusu z 16 maja na wysokości 1342 pkt. Jeśli ona nie wytrzyma, pojawi się znów zagrożenie domknięciem luki hossy z 4 stycznia z dolną granicą przy 1295 pkt.
Zadowalającą płynnością charakteryzują się kontrakty na TP SA, na których piątkowy spadek zakończył prawdopodobnie korektę trzymiesięcznych spadków. Dlatego w okresie marazmu na instrumencie wystawianym na WIG20 można się nimi bliżej zainteresować. Kluczowym poziomem jest tu 13,80 zł, którego przebicie ostatecznie przesądzi sprawę na korzyść niedźwiedzi i zachęci do zajęcia krótkiej pozycji. Tym bardziej że będzie to również oznaczać spadek poniżej połowy korpusu z 16 maja. Solidnym oporem jest połowa piątkowej świecy przy 14,60 zł, która nie powinna zostać przekroczona, gdyby zniżki miały trwać.