Po dwóch dniach silnych wzrostów, od ponad tygodnia indeks konsoliduje się w rejonie 1360--1390 pkt. W tym czasie nastąpiło umocnienie w stosunku do głównych indeksów amerykańskich. Początek wczorajszej sesji przyniósł nieudaną próbę przebicia oporu na poziomie 1390 pkt. Kolejne godziny przyniosły spadki, które przyspieszyły po 15.00, głównie przez spadek cen akcji Telekomunikacji Polskiej, choć ucierpiały też PKN Orlen i Pekao SA. Indeks spółek o największej kapitalizacji uformował czarną świecę z zamknięciem na poziomie 1369 pkt. Jej wymowa jest dosyć negatywna. Do wsparcia na poziomie 1365 pkt. brakuje już niewiele. Wydaje się jednak, że w krótkim terminie może się ono obronić, co skutkowałoby odrodzeniem wiary byków w dalszą konsolidację.
Wielu inwestorów liczy na możliwość kontynuacji wzrostów i test średnioterminowego szczytu na poziomie 1486 pkt. Nie zgadzam się z takimi prognozami i uważam, że ostatni dynamiczny ruch jest tylko dużą korektą blisko 3-miesięcznych spadków. W perspektywie najbliższych sesji spodziewam się przełamania wsparć na poziomie 1365 pkt. i w rejonie 1357-1360 pkt. Spowoduje to zniżkę indeksu do co najmniej 1340 pkt. i po jakiejś korekcie kolejne spadki. W dłuższej perspektywie oczekuję pogłębienia dna na poziomie 1281 pkt. i spadek aż do wsparcia na poziomie 1200 pkt. Nie widzę racjonalnych argumentów, żeby nasze spółki były wyceniane aż tak wysoko w porównaniu z firmami zachodnimi.
Patrząc na poszczególne spółki, ciekawie zachowuje się TP SA. Dynamiczny wzrost z poziomu 12,15 zł do 15,45 zł miał postać jedynie korekcyjnej trójki. Wczorajsza przecena na razie dotarła do poziomu 13,85 zł. Na krótko wsparcie na poziomie 13,50 zł może się obronić. W dłuższej perspektywie padnie i powinniśmy zobaczyć pogłębienie dołka na poziomie 12,15 zł. Od tej spółki rozpoczęły się silne wzrosty na rynku i w mojej ocenie ona również dała sygnał do odwrotu. Sektor bankowy szykuje się do wygenerowania sygnału sprzedaży, a gdy to się stanie, spadki indeksu WIG20 mogą przybrać bardziej dynamiczny charakter.