Reklama

Życie w recesji

Miguel Oller jeszcze niedawno chciał zamienić na muzeum część swojej 75-letniej fabryki włókienniczej w Villa Urquiza w pobliżu Buenos Aires. Jednak gwałtowny spadek wartości peso znowu zwiększył popyt na płócienne pieluszki.

Publikacja: 06.06.2002 09:12

- To zemsta naszych babć - pokrzykuje Oller znad rozklekotanych szwajcarskich krosien z lat 20. ub. wieku, na których tka się teraz miesięcznie 6 tys. m2 płótna. - Przychodzą tu z córkami i z dumą pokazują im, jak się wiąże pieluszki - wyjaśnia.

Jednorazowe pieluszki znalazły się bowiem wśród tych towarów, na które nie stać wielu Argentyńczyków, gdyż dewaluacja peso o dwie trzecie gwałtownie podniosła ceny papieru i innych importowanych towarów. Zmusiło to konsumentów do powrotu do dawnych zwyczajów. Przestali wyrzucać coś, co jeszcze nadaje się do użytku, i raczej naprawiają, niż wymieniają na nowe uszkodzone sprzęty.

Wciąż rosnące ceny, trwająca już prawie cztery lata recesja i 25-proc. stopa bezrobocia zmniejszyły siłę nabywczą Argentyńczyków do poziomu najniższego od ćwierć wieku. Ceny konsumpcyjne w tym roku wzrosły średnio o 21%, ale na przykład mąka i oliwa zdrożały ponadtrzykrotnie.

Niektóre spółki obniżają ceny, zmniejszając koszty opakowań. Coca-Cola znowu sprzedaje swoje napoje w zwrotnych szklanych butelkach, które przed 15 laty za-stąpiono droższymi plastikowymi i aluminiowymi pojemnikami. - W obecnej sytuacji musimy dać ludziom wybór, bo inaczej nie kupią naszych produktów - powiedziała Maria Marta Llosa z argentyńskiego oddziału Coca-Coli.

Sklepikarze przystosowują asortyment do potrzeb, a przede wszystkim możliwości klientów. O ponad połowę spadła w tym roku sprzedaż markowych zagranicznych towarów, natomiast coraz częściej ludzie kupują tańsze miejscowe produkty. Na przykład litr krajowego płynu do mycia naczyń kosztuje 1 peso, a za 3/4 litra płynu Ala produkowanego przez Unilever trzeba zapłacić 1,4 peso.

Reklama
Reklama

Zmieniły się też obyczaje konsumpcyjne. Sprzedaż kawy i importowanego soku pomarańczowego spadła w tym roku aż o trzy czwarte, a klienci wrócili do lokalnie produkowanej herbaty yerba mate i do sproszkowanych napojów o smaku owocowym. - Ludzie kupują to, co mogą, a nie to, co chcą - skonstatowała Ana Maria Luro z organizacji konsumenckiej Adelco.

Popyt na lokalne produkty umożliwił ponowne otwarcie fabryk, zamkniętych w latach 90., gdyż nie wytrzymały konkurencji importu, który zalał Argentynę po zniesieniu barier celnych. Czołowy niegdyś argentyński producent lodówek i kuchenek, firma SIAM, w marcu wznowił produkcję zawieszoną od stycznia 2000 r. SIAM zmniejszył koszty o 40% i teraz jest gotów konkurować nie tylko na lokalnym rynku, ale myśli też o eksporcie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama