Ubiegłotygodniowe silne spadki na giełdach zachodnich nie wyrządziły większych szkód na naszym rynku. Indeks nieznacznie przekroczył dolne ograniczenie 3-tygodniowej konsolidacji. Spadki dotarły zaledwie do poziomu 1352,5 pkt. We wtorek mieliśmy odbicie do 1366 pkt., czyli nawet nie doszło do wyjścia z kilkusesyjnego trendu bocznego w obszarze 1352-1367 pkt. Krótkoterminowy silny opór znajduje się w rejonie 1367-1372 pkt. Nie sądzę, aby udało się go pokonać, w efekcie jeszcze w tym tygodniu powinniśmy mieć wybicie w dół z konsolidacji. Wtedy spadki mogą sięgnąć rejonu 1330-1340 pkt.
Ciekawie zachowuje się Pekao, spółka o największym udziale w indeksie. W ciągu 3 tygodni kurs akcji obniżył się z poziomu 117,00 do 105,50 zł. Nastąpiło wykasowanie fali wzrostowej z połowy maja i osłabienie w stosunku do indeksu. Uważam, że w ciągu najbliższych dni powinno dojść do dalszych spadków. Bez spółki o tak dużym udziale w indeksie rynek nie będzie w stanie wrócić do fazy konsolidacji i powinien coraz bardziej zsuwać się w dół.
Od kilku tygodni wyraźnie widać, że nasz rynek jest nienaturalnie silny, i to mimo pogorszenia się sytuacji na giełdach zachodnich, a zwłaszcza w USA. Od piątku mamy tam odbicie, jednak dosyć szybko powinno się ono skończyć. Wyceny naszych spółek są dosyć wysokie i myślę, że wielu inwestorów doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Przyczyną niezmąconego spokoju w szeregach naszych byków jest niska płynność i obecność OFE, która powoduje niewiarę części inwestorów co do możliwości większej przeceny. Uważam, że w miarę postępujących spadków na giełdach w USA utrzymywanie naszego rynku tak wysoko będzie coraz bardziej nieracjonalne. Myślę, że w pewnym momencie może nastąpić przebudzenie, a wtedy okaże się, że silne odbicie do poziomu 1414 pkt. było jedynie korektą i czekają nas dalsze spadki. W ciągu najbliższych kilku miesięcy spodziewam się spadków i pogłębienia dna z maja br. na poziomie 1281,5 pkt. Silnym wsparciem dla indeksu będzie wtedy pułap 1200 pkt.