Pierwsze dwie sesje bieżącego tygodnia upłynęły w sennej atmosferze. Zmiany indeksów miały kosmetyczny charakter. Indeks WIG20 nadal porusza się horyzontalnie w pobliżu wsparcia na poziomie 1360 pkt., a najważniejszą bolączką inwestorów, wyłączając wyniki rozgrywek piłkarskich, pozostaje kwestia ewentualnej kontynuacji wzrostów rozpoczętych w połowie maja.
Relatywnie mocne zachowanie naszej giełdy w ostatnich tygodniach to rezultat między innymi zakumulowania akcji w portfelach funduszy emerytalnych. Wprawdzie w ubiegłym miesiącu aktywność największych OFE osłabła, ale w roli nabywców akcji częściowo zastąpiły je niedoważone fundusze średniej wielkości. Obawiam się jednak, że zainteresowanie akcjami ze strony niektórych średnich OFE nie opiera się na przesłankach fundamentalnych, lecz jest podyktowane strachem przed perspektywą dopłat do minimalnej wymaganej stopy zwrotu. Rozwiązanie to w dużej mierze odpowiada za stadny instynkt zarządzających funduszami emerytalnymi i sprawia, że w kalkulacjach inwestycyjnych bardziej skupiają się oni na zmianach wycen jednostek rozrachunkowych konkurencji, a nie na przesłankach inwestycyjnych.
Jeśli natomiast chodzi o widoczny, choć na razie niewielki, popyt zagraniczny, jest on prawdopodobnie odzwierciedleniem widocznej na świecie tendencji do poszukiwania alternatywnych lokat wobec wyraźnego pogorszenia nastrojów na giełdach w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Obserwując jednak oddalające się rozpoczęcie ożywienia gospodarczego w Polsce, można mieć wątpliwości, czy mamy szansę stać się spokojną przystanią dla kapitału uciekającego z innych rynków.
Moim zdaniem, mimo relatywnie mocnego zachowania naszego rynku, pogarszające się nastroje za granicą nadal pozostają poważnym zagrożeniem dla kontynuacji wzrostów. Techniczny obraz wykresów kursu złota oraz kursu euro do dolara zapowiada kontynuację wzrostów po uprzedniej przejściowej korekcie notowań. Z uwagi na to, że aktywa te są ostatnio wyraźnie ujemnie skorelowane z rynkiem akcji, można wysnuć wniosek, że główne rynki akcji mogą liczyć jedynie na krótkotrwałe odreagowanie obecnych spadków.