Nie boimy się tego. Bardziej traktujemy to jak wyzwanie. Na wszelki wypadek działamy, aby zjawisku zapobiegać. Chcemy dać naszym inwestorom łatwiejszy i tańszy dostęp do rynków zagranicznych. Krajowi inwestorzy bardzo szybko się przekonają, jak wysokie są koszty transakcyjne na zachodnich giełdach i że perspektywy polskiego rynku wcale nie są gorsze od innych rynków.
W ramach zapobiegania wychodzenia kapitału z GPW mam na myśli notowanie nie tylko instrumentów dających ekspozycję na zachodnie indeksy, ale i wzajemne członkostwo, tak by dać naszym inwestorom możliwość swobodnego działania na innych parkietach.
Oby nie wyszło tak, jak z krótką sprzedażą. Nie da się ukryć, że jest to największa porażka naszego rynku.
To fakt. Wokół niej przez kilka lat narosło tak wiele mitów, że trudno będzie sytuację wyklarować. Np. to, że papierów nie mogą pożyczać inwestorzy zagraniczni. Zupełny absurd. Zdecydowaliśmy się zatem podjąć działania koordynacyjne, bo widzimy, że uczestnicy obrotu nie doprowadzili do sprawnego mechanizmu. Co gorsza, zainteresowane strony nie mogą się dogadać i pożyczki nie funkcjonują, choć są bardzo potrzebne.
Pewną nadzieję na generalną poprawę sytuacji daje dobrowolne zobowiązanie spółek do przestrzegania kodeksu dobrych praktyk. Sam Pan jednak wielokrotnie wskazywał, że ich przyjęcie nie przyniesie nagłej poprawy sytuacji, a jedynie powstrzyma proces degeneracji rynku.
Zwracam szczególną uwagę na słowo: nagle. Nie należy liczyć, że sukcesy będą szybkie i natychmiastowe. Zasady dobrych praktyk powoli się przyjmą i będą generowały wartość w dłuższej perspektywie. Dotychczas drobni inwestorzy sądzili, że tak być musi, że widocznie duży może więcej, a oni mają się z tym godzić. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że tak być nie musi. My popieramy rozwiązania konstruktywne - zasady corporate governance są krokiem w kierunku poszanowania drobnych akcjonariuszy i zwiększenia transparentności działania firm. Im szybciej zaczniemy wdrażać te zasady, tym lepiej i dla inwestorów i dla całego rynku.
W praktyce może być tak, że zarządy najpierw hurraoptymistycznie przyjmą kodeksy, a następnie ich prawnicy będą "badać", do czego można się posunąć. W efekcie granica tolerancji stopniowo będzie się przesuwać, aż wreszcie za kilka lat wrócimy do punktu wyjścia.
Nie, do punktu wyjścia już nie wrócimy. Te zasady, to nie jest kwestia samych zapisów, ale świadomości inwestorów, że przysługują im pewne prawa. Prasa o tym dyskutuje, inwestorzy między sobą wymieniają opinie. Być może analizują to prawnicy samych spółek. Na koniec to same spółki podejmą decyzję, czy podporządkują się zasadom dobrych praktyk. Inwestorzy, jeśli poczują, że spółka nie stosuje zasad corporate governance, zagłosują własnymi pieniędzmi sprzedając akcje i kupując akcje tych spółek, które respektują prawa wszystkich akcjonariuszy. A to finalnie znajdzie swój wyraz w cenie akcji.
Dziękuję za rozmowę.