WorldCom to kolejna firma, której audytorem był Arthur Andersen (oprócz niej były to Enron, Global Crossing - już bankruci - oraz Qwest Communications, której przygląda się SEC). Kolejna informacja, podważająca wiarygodność spółek, przełożyła się na przebieg notowań. Do godziny 18.00 naszego czasu Dow Jones stracił 1,47%, natomiast Nasdaq - 1,31%. Na wszystkich światowych rynkach akcyjnych najmocniej traciły spółki telekomunikacyjne. Przede wszystkim były to akcje firm, które współpracowały z WorldCom, jak Nortel Network, czy też Siemens i Fujitsu. Spadki nie ominęły France Telecom (-8%). O kilkanaście procent potaniał Alcatel. Francuska spółka, dostarczająca wyposażenie dla firm telekomunikacyjnych, poinformowała inwestorów, że w tym roku poniesie stratę operacyjną. Nieco mniej spadł Vivendi, który prowadzi wiele interesów w USA - inwestorzy przestraszyli się obniżenia wiarygodności finansowej francuskiej spółki medialnej.
Sektor finansowy i ubezpieczeniowy również nie oparł się wczorajszej wyprzedaży. W ich przypadku rynek obawia się o wypłacalność. Najmocniej potaniała szwajcarska firma ubezpieczeniowa Zurich Financial (7,6%), głównie po tym, gdy agencja Moody's obniżyła jej rating. Zdaniem analityków, inwestorzy coraz bardziej tracą zaufanie do akcji i już przerzucają swoje środki na obligacje o wysokim ratingu oraz złoto. Londyński FT-SE stracił wczoraj 2,16%, CAC-40 1,73%, natomiast DAX Xetra 2,15%.
Bessa dominowała także w Azji. Nikkei 225 stracił 4,02%, Hang Seng 2,39%. W Europie Środkowowschodniej spadki najbardziej dotknęły inwestorów w Budapeszcie. BUX zniżkował o 4,16%, a jednym z liderów bessy była największa firma telekomunikacyjna na Węgrzech - Matav (-6,66%). Moskiewski RTS spadł o 2,76%, Praski PX 50 o 2,83%.