Zwolennicy gry z trendem nie mogą narzekać na przebieg ostatnich sesji. Przełamanie w drugiej połowie ubiegłego tygodnia majowego dołka i piątkowy ruch powrotny dały wręcz klasyczny sygnał sprzedaży, po którym kontrakty znalazły się w trendzie spadkowym. W środę futures na WIG20 straciły dalsze 36 pkt. i zamknęły się na najniższym poziomie od 2 stycznia.
Przełamana została kolejna bariera popytowa, tym razem wyznaczana przez połowę białego korpusu z 3 stycznia. Jednocześnie doszło do utworzenia luki bessy o wysokości 13 pkt. W tym miesiącu to już trzecia taka luka, co z jednej strony obrazuje dużą dynamikę trendu, a z drugiej może wskazywać na tymczasowe wyczerpywanie się jego potencjału. Trzeba wziąć pod uwagę, że kontrakt dotarł do ważnego wsparcia w postaci zamknięcia z 18 grudnia i okna hossy z 3 stycznia. Wsparcie to rozciąga się w strefie 1214-1228 pkt. i stanowi ostatnią zaporę przed atakiem na grudniowy dołek przy 1173 pkt. Na pewno same te sygnały nie są wystarczające, by zamykać krótkie pozycje, ale zachęcają do zacieśnienia poziomów obrony graczy o najkrótszym horyzoncie, którzy chcą uniknąć silnego odbicia. Trudno przy tak emocjonalnych zachowaniach inwestorów na światowych rynkach prognozować, z jakiej wysokości ono nastąpi, ale wydaje się, że po trzytygodniowej serii zniżek, znoszących w szybkim tempie wartość kontraktu o ponad 150 pkt., może być to dynamiczny ruch. Zlecenia stop dla krótkich pozycji można ustawić na poziomie nieco wyższym niż 1253 pkt., bazując na środowej luce bessy. Bardziej cierpliwi inwestorzy powinni bronić zysków na poziomie 1283 pkt. Ze względu na brak jakichkolwiek sygnałów zmiany tendencji, warto oprzeć się pokusie polowania na lokalny dołek i ewentualne odreagowanie.