Już kilka miesięcy temu zarząd Mostostalu Płock zapowiedział, że w związku ze spadkiem zamówień musi ograniczyć zatrudnienie w spółce, w której pracuje obecnie niespełna 900 osób. Plan redukcji na ten rok przewidywał zwolnienie 300 pracowników. Wszystko miało się odbywać tak jak dotychczas, czyli systematycznie, aby uniknąć zwolnień grupowych. NSZZ Solidarność nie zgadza się jednak z taką polityką. Związkowcy uważają, że jeśli musi dojść do zwolnień, to powinny one mieć charakter grupowy. Wówczas pracownicy otrzymają wyższe odprawy.
Zarząd Mostostalu zaproponował więc, aby wypłata większych odszkodowań następowała dopiero wówczas, gdy spółka wypracuje odpowiedni poziom zysku operacyjnego. Według naszych informacji, kolejna propozycja dotyczy odpraw wyższych o 200 zł za każdy przepracowany rok. - Komisja Zakładowa odrzuciła tę propozycję, uważając, że taka kwota jest zbyt niska - mówi Kazimierz Kalinowski, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność.
Widząc coraz mniejsze szanse na porozumienie, którego nie udało się osiągnąć przy udziale mediaora, Komisja podjęła decyzję o przeprowadzeniu wśród załogi referendum, mającego zdecydować o strajku bezterminowym. - Nie mogę jeszcze dokładnie powiedzieć, kiedy takie referendum mogłoby się odbyć. Być może więcej szczegółów będzie można podać w przyszłym tygodniu - dodaje K. Kalinowski.
Zarząd Mostostalu Płock dość spokojnie podchodzi do zapowiedzi związkowców. - Nie przewiduję wersji, w której konflikt zakończy się strajkiem - mówi Wiktor Guzek, prezes płockiej spółki budowlanej. Tłumaczy, że negocjacje cały czas trwają, a związkowcy nie ustosunkowali się jeszcze oficjalnie do ostatnich propozycji władz spółki.
Konflikt pomiędzy pracownikami a zarządem niekorzystnie wpływa na postrzeganie spółki przez giełdowych inwestorów. Od pół roku kurs akcji Mostostalu porusza się w trendzie spadkowym. Od dnia lokalnego maksimum na poziomie 13,35 zł (22 stycznia br.) papiery potaniały już o 1/3. Wczoraj na zamknięciu płacono za nie 9 zł.