Mimo że spowolnienie gospodarcze boleśnie odczuli akcjonariusze zdecydowanej większości notowanych na warszawskiej giełdzie spółek, ich władze nie mają większych powodów do narzekań. Zarobki menedżmentu co prawda nieznacznie (8%), ale jednak wzrosły.
Tradycyjnie już największe profity przynosi zasiadanie w zarządach i radach nadzorczych banków. Menedżerowie w tym sektorze zarobili 144 mln zł, czyli o 32% więcej niż rok wcześniej. Po raz kolejny liderem zestawienia zarówno branżowego, jak i obejmującego wszystkie notowane firmy zostali menedżerowie BIG-BG. Osoby zarządzające bankiem otrzymały w 2001 r. ponad 32 mln zł, z czego 11 mln zł stanowiła nagroda za sukces z zysku za rok obrotowy 1998/99. Warto zwrócić uwagę, że łączne zarobki zarządu i rady nadzorczej BIG-BG były zaledwie 10,8 mln zł niższe niż zysk netto samego banku. Bank był liderem, zarówno jeśli chodzi o zarobki zarządów, jak i rady nadzorczej. W tej drugiej kategorii ciekawie wygląda też trzecie miejsce Elektrimu, w przypadku którego koszty organu nadzoru wzrosły z 780 tys. zł do 1,5 mln zł.
Bardzo interesujące dla akcjonariuszy może być porównanie rezultatów finansowych i wynagrodzeń władz spółek niebankowych. Firmy te, po raz pierwszy w jedenastoletniej historii giełdy przyniosły łącznie stratę netto. Duży wpływ na to miała strata Netii, która przekroczyła 1 mld zł. Nie jest to jedyna przyczyna takiego wyniku. Zdecydowana większość branż reprezentowanych na GPW zanotowała pogorszenie wyniku netto, ale na łączną stratę zapracowały przede wszystkim fatalne wyniki sektora budowlanego (łącznie niemal 400 mln zł straty) i metalowego (378,2 mln zł). Na plus zadziałały natomiast zyski np. Telekomunikacji Polskiej, Orlenu czy Frantschach Świecie.
Słaba kondycja spółek usługowych i produkcyjnych nie znalazła odzwierciedlenia w płacach osób zarządzających i nadzorujących, które w praktyce utrzymały się na poziomie sprzed roku. - Przy założeniu, że spółki notowane na giełdzie reprezentują najlepsze krajowe przedsiębiorstwa, jakość zarządzania nimi powinna być podobna. Tymczasem różnice są bardzo znaczące i, niestety, firm kierowanych słabo jest zdecydowanie więcej - stwierdził Sławomir Gajewski z Credit Suisse Asset Management. Jego zdaniem, płace zarządów powinny być uzależnione od wyników firm. Zwrócił jednak uwagę, że takie rozwiązanie stwarza pewne ryzyko. Management, chcąc zwiększyć swoje premie, może stosować tzw. kreatywną księgowość, sztucznie zawyżając wyniki.
Płace zarządów i rad nadzorczych spółek giełdowych, zgodnie z prawem, powinny być zamieszczane w raportach rocznych. Nie wszystkie spółki wypełniają jednak nałożony na nie obowiązek, czego przykładem jest Indykpol.