Spółki ze Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej straciły w tym roku 2,7 bln USD z ich wartości rynkowej, czyli więcej niż wynosi łączna wartość wszystkich firm tworzących indeks Nasdaq Composite. Spadły też kursy akcji w Japonii i na większości giełd południowoamerykańskich, natomiast wzrosły w wielu krajach azjatyckich i wschodnioeuropejskich. Co gorsza, afery Enrona, Andersena, WorldComu, prezesów Tyco czy ImClone sprawiły, że niektórzy inwestorzy w ogóle wycofali się z rynku.
Indeks Standard & Poor's 500 stracił w tym roku do czwartkowego zamknięcia 13,7%, co można porównać tylko ze spadkiem o 12,5% w I półroczu 1973 r. i o 21% w 1970 r. Prawie co dziesiąta spółka z tego indeksu spadła o połowę lub bardziej. Trzeba też pamiętać, że S&P 500 w ub.r. stracił 13%, a w 2000 r. 10,1%. Nasdaq Composite spadł w I półroczu o 27%, a od szczytu z marca 2000 r. stracił już prawie trzy czwarte. Najmniej ucierpiał w tym roku Dow Jones Industrial Average, bo jego wartość zmniejszyła się o 9%. Z analizy indeksu Wilshire 5000 wynika, że wartość amerykańskich spółek zmniejszyła się od początku roku o 1,5 biliona USD. Sam General Electric stracił 100 mld USD, a Microsoft, Citigroup i IBM razem kolejne 200 mld USD.
Spadły wszystkie główne indeksy ośmiu największych europejskich giełd. Przewodził im niemiecki indeks DAX, który stracił 17%, co było największym jego spadkiem od I półrocza 1971 r. Indeks Dow Jones Stoxx 600 zniżkował o 18%, a wartość tworzących go spółek zmniejszyła się o 1,2 bln USD. Wszystkie pięć największych spółek tego indeksu na początku roku, a więc Alcatel, Deutsche Telekom, France Telecom, Nokia i Vivendi, straciło ponad 50% wartości. Przesądziły o tym m.in. informacje o ubiegłorocznej stracie Vivendi, największej w historii francuskiej gospodarki, czy też o stratach i kłopotach z redukcją olbrzymiego zadłużenia telekomów z Niemiec i Francji.
Zdaniem inwestorów, jedynie poprawa zysków spółek może zahamować spadki na europejskich i amerykańskich giełdach. Analitycy prognozują teraz, że zyski amerykańskich firm wzrosną w tym roku o 14%, a więc mniej niż 16,5% szacowane jeszcze na początku kwietnia. Przez kolejnych pięć kwartałów zyski te spadały i mają wzrosnąć w II kwartale. Zyski europejskich spółek mają się w tym roku powiększyć średnio o 26%, a więc prawie tyle samo, ile prognozowano w styczniu. W ub.r. spadły one o 30%.
Japońskim spółkom w poprawie wyników będzie zapewne potrzebna pomoc ze strony rynków walutowych. Indeks Nikkei 225 spadł w I półroczu o 3%, przy czym ciągnęli go w dół eksporterzy, tacy jak NEC, największy japoński producent półprzewodników. Jen umocnił się bowiem prawie o 10% w stosunku do dolara, co podniosło ceny japońskich towarów na światowych rynkach i zmniejszyło wpływy z ich sprzedaży.