Reklama

Ropa, złoto i miedź bez większych zmian

Publikacja: 29.06.2002 09:25

Ceny ropy naftowej, które w piątek uległy niewielkiej zmianie, mogą wkrótce spaść, a to dlatego, że OPEC, który dostarcza jedną trzecią ropy na światowy rynek, potwierdził, że najprawdopodobniej zwiększy produkcję w czwartym kwartale, aby pokryć spodziewany wzrost popytu.

Opuszczający swe stanowisko sekretarz generalny Ali Rodriguez wyraźnie powiedział, że Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej "bez najmniejszych wątpliwości" zwiększy dostawy o milion baryłek dziennie, jeśli wzrośnie popyt. W środę OPEC utrzymał obecne wydobycie na poziomie najniższym od 11 lat.

Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje, że w czwartym kwartale światowe zużycie ropy naftowej wzrośnie o 1,6 mln baryłek dziennie, a więc o 2%, do 77,9 mln baryłek w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Analitycy zwracają jednak uwagę, że popyt na energię zwiększy się tylko wtedy, gdy ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych spowoduje wzrost również w innych krajach. Amerykańska gospodarka w pierwszym kwartale odnotowała tempo wzrostu największe od ponad dwóch lat, ale wiadomo prawie na pewno, że do końca roku taka dynamika już się nie powtórzy. W tej sytuacji znaczny wzrost popytu na energię wcale nie jest pewny.

Od strony podaży też nie należy oczekiwać większych zmian na rynku ropy naftowej. Meksyk, trzeci największy eksporter tego surowca spoza OPEC, zapowiedział w piątek, że w trzecim kwartale utrzyma swoje wydobycie na dotychczasowym poziomie, wspierając w ten sposób wysiłki OPEC zmierzające do podniesienia cen. Minister energii uzasadnił tę decyzję "interesami kraju i sytuacją na rynku ropy". Meksyk eksportuje obecnie 1,66 mln baryłek dziennie.

Rosja i Norwegia, które na początku roku też zgodziły się zmniejszyć wydobycie, zapowiedziały już, że od lipca zwiększą dostawy.

Reklama
Reklama

W piątek po południu baryłka ropy gatunku Brent kosztowała w Londynie 25,33 USD, czyli o 0,5% mniej niż na czwartkowym zamknięciu, ale o 2,26% więcej niż przed tygodniem.

Złoto w piątek znowu zdrożało, gdyż dolar jeszcze bardziej zbliżył się do parytetu z euro, co zwiększyło zainteresowanie europejskich inwestorów tym kruszcem. Spadek kursu dolara spowodowała wiadomość, że kolejna amerykańska spółka ma kłopoty z księgowością. Tym razem chodzi o producenta sprzętu biurowego Xerox, który będzie musiał zmniejszyć swoje przychody z ostatnich pięciu lat o prawie 2 mld USD. Wobec pewnego zobojętnienia rynku na polityczne napięcia i giełdową dekoniunkturę, teraz cena złota zależy przede wszystkim od kursu dolara. Jeśli przestanie on spadać, to złoto stanieje.

W piątek na londyńskiej giełdzie za uncję płacono 320,5 USD, a więc o 0,6% więcej niż w czwartek, ale o 0,9% mniej niż na koniec ub. tygodnia.

Największe zmiany odnotowano w piątek na cenie miedzi, która kosztowała po południu 1683 USD za tonę, a więc zdrożała o 1,3% w stosunku do czwartku i o 2,6% od końca ub. tygodnia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama